(fot. G.Żołnowski)
Tczew - Błękitni Stare Pole - Świt 1:0

Błękitni Stare Pole - Świt 1:0

Był to trzeci wyjazdowy mecz klubu z Dąbrówki. Patrząc na statystki, to była to nasza 2 porażka na wyjeździe. O wyniku zaważyła bramka, która padła w 4 sek. meczu i to ona na początku podcięła skrzydła.

Pierwszy gwizdek meczu, zawodnicy Starego Pola rozgrywają piłkę na lewe skrzydło tuż pod samo pole karne Adam Czapaluk nie zrozumiał się z bramkarzem obaj się zatrzymali, a Grzegorz Jędrzejewski z Błękitnych obiegł ich obu i umieścił piłkę w siatce. To byłby potężny cios dla każdej drużyny. Taka sytuacja pokazuje brak konsekwencji w obronie oraz brak komunikacji. Uspokojeni gracze ze Starego Pola zwolnili tępo i spokojnie rozgrywali piłkę, czasem sporadycznie próbując podobnych akcji. Gracze Jerzego Bakalarczyka chcieli zabrać, wyrwać piłkę rywalom i odrobić tą straconą bramkę. Świetnie spisująca się defensywa gospodarzy nie pozwalała na czyste oddanie strzału, czy składne przeprowadzenie akcji, w momencie kiedy Świt atakował i dochodził do pola karnego defensorzy Błękitnych czyścili pole karne, wybijając piłkę w głąb pola tym samym oszczędzając stresu i pracy bramkarzowi. Przez większą część meczu gra opierała się na budowaniu akcji przez obie drużyny przez co mamy mało bramek lecz także za tą mała ilość trafień możemy posądzić kapitalna grę defensywy Błękitnych oraz Kamila Szabłowskiego w wielu sytuacjach popisał się wspaniałymi paradami chociażby obronieniem strzał w samo "okienko" z rzutu wolnego. Gdyby padały bramki, mecz byłby prawdziwym spektaklem. Świetne warunki do gry dawała murawa co było widać w zagraniach niektórych zawodników. Najbardziej pewnie zapadła w pamięć sztuczka Kamila Uhle, który zrobił tzw "ole" zawodnikowi Błękitnych tuż przy linii bocznej, za co został nagrodzony gromkimi brawami przez kibiców. Mecz zakończył się po doliczeniu 3 min przez arbitra, obie drużyny kulturalnie podziękowały sobie za mecz i zeszły z murawy do szatni.

Drukuj
Prześlij dalej