Tczew - Powiśle Stary Targ - Świt 1:0

Powiśle Stary Targ - Świt 1:0

Mecz zacięty i wyrównany, drużyny grające z poświeceniem, a prowadzący drużyny trenerzy - szczególnie gospodarzy - wariowali na ławkach trenerskich, kiedy to kapitalnie spisujący się Kamil Szabłowski bronił jak natchniony każdego strzału i ataków gospodarzy, nie chcąc im za nic w świecie oddać 3 punktów.


Drużyna gości zaczęła mecz słabo, dając duże pole do popisu Powiślu. Graliśmy wąsko w środku pola, zamiast rozciągać grę na skrzydła. To powodowało mało pomysłów na grę i mało okazji. Natomiast gospodarze świetnie czuli się w roli atakujących, oddając ogromną ilość strzałów na bramkę bronioną przez Kamila. Można powiedzieć, że było to jednostronne widowisko. Lecz kiedy Świt otrzymał piłkę, starał się stworzyć zagrożenie, jednak z marnym skutkiem, budując akcje Świt niczego nie osiągał, jedynie z kontrataków, które przyniosły jakieś strzały. Najbardziej szokującą decyzją meczu było odwołanie rzutu karnego dla Powiśla. Po tym jak główny arbiter pokazał na 11 metr, z dużymi pretensjami podeszli piłkarze Świtu do sędziego - ten udał się na konsultacje do sędziego liniowego i wraz z nim stwierdził, że jednak tej "11-stki" nie będzie. Gospodarze przeżyli szok. Lecz cóż, trzeba grać dalej. W drugiej połowie meczu kontuzje łapały zawodników Świtu, którzy niezmordowanie bronili wyniku, od czasu do czasu przeprowadzając kontrataki. Przeciwnik nie odpuszczał i cały czas trzymał wysokie tępo. Świt stanął przed szansą strzelania bramki z rzutu karnego, lecz Adam Gackowski nie wykorzystał szansy. Oddał strzał w prawy dolny róg bramki, dokładnie tam gdzie podążał bramkarz i wynik się nie zmienił. Na szczególną pochwałę zasługuje Mateusz Jeka, który był niezmordowany w boju i mimo urazu kolana, grał do samego końca. Natomiast z powodu kontuzji prawej kostki, boisko musiał opuścić Piotr Steć. Do 90 min wynik utrzymał się bez zmian, sędzia doliczył 6min do podstawowego czasu gry, wtedy doznał urazu bramkarz gospodarzy, który opuścił boisko z zakrwawionym nosem, doznał tego podczas jednego ze starć. Przez ostatnie minuty przeciwnik okropnie wzmógł swoja aktywność w ataku. Tuż przed końcem stanęliśmy w poważnej sytuacji trafienia bramki, lecz nie udało się i tym razem za długo trwała decyzja na oddanie strzału i przeciwnik zdarzył wybić piłkę. Zaraz po tym była kolejna akcja, tym razem skończyła się ona faulem ze strony Świtu. Kiedy zaczął wracać oddał piłkę bramkarzowi Powiśla, a ten uderzył go w twarz pięścią, za to, że przytrzymał piłkę chwile dłużej, jednak sędzia nie zareagował. Bramkarz posłał piłkę do przodu i w szamotaninie urwało się 2 napastników Powiśla, popędziło do bramkarza Świtu i w 96 min ustalili wynik meczu na 1:0 dla gospodarzy.

Drukuj
Prześlij dalej

Komentarze (3)
Dodaj komentarz

  • +3

    tczewianin_gość

    07.11.2011, 08:15

    to już lepiej o tej arce piszcie

    Odpowiedz
    IP: 109.207.xx9.xx4 
  • +3

    tom_gość

    07.11.2011, 10:26

    a co to

    a co kogo ochodzi jakaś dąbrówka? -.-

    Odpowiedz
    IP: 89.200.xx6.xxx 
  • kibic_gość

    08.11.2011, 19:40

    świt

    chaotyczna ta relacja tcz.pl chyba trzeba kontrolować teksty jakie wystawiacie do stronki bo to bardzoooooooooooooooooo mizernie wygląda!!!!!

    Odpowiedz
    IP: 31.60.xx3.xx2 
Uwaga! Publikowane powyżej komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu, które dodano po zaakceptowaniu regulaminu. Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Jeżeli którykolwiek komentarz łamie zasady, zawiadom nas o tym używając opcji "zgłoś naruszenie zasad komentowania lub zgłoś nadużycie" dostępnej pod każdym komentarzem.