Tcz.pl logo

Szukaj

Przywracali kapliczkom dawną świetność

(fot. morzeszczyn.pl)
Przywracali kapliczkom dawną świetność
Od jakiegoś czasu można zauważyć, że zmieniają się przydrożne kapliczki na terenie gminy Morzeszczyni okolic. Te, które wydawałoby się, że nie nadają się już do odbudowy, zyskują nowy blask. A to wszystko dzięki zamiłowaniu mieszkańca miejscowości Olsze, pana Andrzeja Tworkowskiego, który odkrył w sobie pasję i potrzebę przywracania ich do stanu świetności. Pomagał mu też pewien Francuz.

Nowa Cerkiew, Olsze, Gętomie, czy Gogolewo, to prace zakończone. Każda z kapliczek jest inna, każda ma inną historię, niektóre są zapomniane, jak ta w gętomskim lesie, o której większość mieszkańców naszych terenów nawet nie wiedziała.

W tej chwili pan Andrzej zajmuje się figurą Matki Boskiej, która stała na rozstaju dróg w Gętomiu. Pierwotnie miała być tylko zadaszona, ale narodził się pomysł, aby ze starych cegieł wybudować kolejną kapliczkę, a ogromną figurę, mierzącą ponad 170 cm i ważącą ponad 400 kg umieścić w niej. Udało się. Kapliczka jest prawie gotowa.

Warto podkreślić, że duży udział w odrestaurowaniu obiektów ma córka pana Andrzeja - Marta, która zajmuje się uzupełnianiem i malowaniem figur.


Ale pan Andrzej miał jeszcze jednego pomocnika. W okresie letnim można było spotkać na terenie naszej gminy ciekawego człowieka. Włosy związane w kok, supeł na brodzie, wyszukane ubranie. To Francuz Mathieu, a właściwie Janik. Trafił do naszej gminy pływając barką po Wierzycy. Pan Tworkowski spotkał go w lesie i zaprosił do siebie na poczęstunek. I tak pozostał u niego przez kilka tygodni.

Mathieu urodził się we Francji, prowadził zwyczajne życie, ale w wieku 21 lat postanowił coś zmienić. Zakupił barkę i zaczął podróżować po Europie. Podróżowanie stało się jego sposobem na życie. Nie potrzebował wiele, żywił się w lesie, spał u przypadkowych ludzi lub po prostu na łonie natury, czy swojej barce. Każdego roku przez kilka miesięcy pracował w Niemczech, żeby zarobić na podstawowe, niezbędne do życia rzeczy i dalej pływał. Głównie po Europie wschodniej, przemierzając akweny od tych dużych, po te najmniejsze.

Pan Andrzej spotkał go podczas rowerowej przejażdżki, gdy ten przygotowywał sobie w lesie posiłek nad ogniskiem. Porozmawiali na migi i się pożegnali. Jednak spotkanie to nie dało spokoju panu Tworkowskiemu i postanowił ponownie spotkać się z Mathieu zabierając swoją córkę, która swobodnie rozmawia po angielsku. Zaprosili go do domu i tak zaczęła się przyjaźń.

Państwo Tworkowscy zaproponowali Francuzowi nocleg na kilka dni. Ten z kolei zafascynował się pracą pana Andrzeja. Po kilku dniach Mahtieu postanowił kontynuować swoją podróż, pożegnał się i odjechał. Pływał po kanałach w okolicy Elbląga, ale tak widocznie spodobało mu się u państwa Tworkowskich, że po kilku dniach wrócił i pozostał na dłużej. Zaczął pomagać przy restaurowaniu kapliczki w Gogolewie. Odwiedziliśmy panów w czasie pracy.

Rozmawiali ze sobą w swoich językach. Tzn. pan Andrzej po polsku, a Mahtieu po francusku, chociaż poznał już kilka polskich zwrotów. Ale wyglądało, jakby się rozumieli. Francuz bardzo sympatyczny, ciągle uśmiechnięty od ucha do ucha i z chęcią zaczął rozmowę. Opowiadał, że uważa się za obywatela świata, nie istnieje dla niego ograniczenie w postaci nacji. Lubi często zmieniać imię, ponieważ, jak twierdzi, słysząc swoje imię czuje się synem swojej mamy, i to jest już dla niego jakiś rodzaj przyporządkowania. A on chce się czuć wolny. W Polsce czuł się bardzo dobrze, zwłaszcza tutaj, gdzie spotykał się z dużą życzliwością od wszystkich. Wspominał zeszły rok, kiedy przebywał na wschodzie Polski i aż tak sympatycznie podobno nie było. Pan Andrzej zabierał go w różne miejsca. Był na koncercie chóru w kościele w Nowej Cerkwi, na festynie w Morzeszczynie, ale też na procesji Bożego Ciała, czy I Komunii Św. u rodziny państwa Tworkowskich. Sam urodzony w rodzinie katolickiej był zaskoczony naszą obrzędowością i cotygodniowym chodzeniem na Mszę św.

Z kolei Mathieu zabrał Pana Andrzeja na rejs swoją barką.

Rozmawialiśmy bardzo swobodnie. Mathieu był szczęśliwy, że może pomagać Andriew (tak z angielska nazywa pana Andrzeja), chociaż nigdy nie zajmował się budowlanką. Potwierdził, że bardzo się lubią, chociaż właściwie mało ze sobą rozmawiają i trochę różnią się w swoich poglądach, ale je szanują.

Na koniec, na stwierdzenie, że jest chyba szczęśliwym człowiekiem odpowiedział, że przecież każdy z nas może być szczęśliwym, jeżeli zechce. Jesteśmy tylko za bardzo owładnięci konsumpcjonizmem i za bardzo wpatrzeni w kapitalizm. Może coś w tym jest i faktycznie powinniśmy trochę zatrzymać się i chwilę odpocząć?

W tej chwili Mathieu, pływa pewnie gdzieś po Europie, ale jego cząstka została w gogolewskiej kapliczce i w naszych wspomnieniach.

A my dziękujemy Panu Andrzejowi za jego zaangażowanie i czekamy na dalsze prace.


Jeśli zauważyłeś/aś błąd w artykule, prosimy o kontakt. Twoja pomoc jest dla nas bardzo cenna i pozwala nam utrzymywać wysoką jakość treści.
Jesteśmy otwarci na Twoje pomysły! Chcesz podzielić się ważną informacją, napisać o ciekawym wydarzeniu, które miało miejsce w Twojej okolicy, czy po prostu wyrazić swoją opinię na jakiś temat? Zapraszamy Cię do tworzenia treści razem z nami. Wyślij swój tekst, zdjęcia lub wideo poprzez formularz, a my opublikujemy je na naszej stronie. Pokaż, co jest ważne dla Ciebie i Twojej społeczności! Pamiętaj, że każdy głos ma znaczenie.
Drukuj
Prześlij dalej

Komentarze (2)
dodaj komentarz

  • +2

    md_gość

    16.11.2017, 07:25

    Będąc przy temacie kapliczek, wie ktoś może co się stało z figurą Jezusa, która stała w Śliwinach? Całość wygląda jakby się przewróciła.

    Odpowiedz
    IP: 89.206.xx4.xx3  #
  • +4

    kik_gość

    16.11.2017, 08:39

    Figura Chrystusa została przekazana do profesjonalnej renowacji. Cały postument zostanie zburzony ponieważ jest uszkodzony, wybudowany będzie nowy a figura odrestaurowana wróci na swoje miejsce, całość finansowana jest przez mieszkańców Śliwin z ich prywatnych środków.

    Cytuj
    IP: 83.12.xx6.xx6  #
Uwaga! Publikowane powyżej komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu, które dodano po zaakceptowaniu regulaminu. Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Jeżeli którykolwiek komentarz łamie zasady, zawiadom nas o tym używając opcji "zgłoś naruszenie zasad komentowania lub zgłoś nadużycie" dostępnej pod każdym komentarzem.