Do naszej redakcji zadzwonił pan Kazimierz z podlubelskiego Łukowa - mężczyzna przed laty przebywał jako saper w naszym mieście. Latem 1967 roku uratował z nurtu Wisły młodą dziewczynę. Teraz po 45 latach poszukuje z nią kontaktu. Może ktoś z internautów jest w stanie pomóc.
Pan Kazimierz Ozygała mieszka obecnie w Łukowie na Lubelszczyźnie, ale w 1967 roku odwiedził nasze miasto. Przebywał tu na obozie wojskowym jako saper odbywający zasadniczą służbę wojskową w jednostce nr 3737 w Braniewie.
- Zwracam się z prośbą do pani, którą uratowałem tonącą z nurtu Wisły w Tczewie, na wysokości mostu kolejowego. Nie pamiętam nawet pani imienia, bo tyle lat minęło, lecz chciałbym panią przynajmniej raz zobaczyć. Pani miała wtedy około 17 lat - wyciągnąłem panią nieprzytomną z wody. Przeprowadzono sztuczne oddychanie i o własnych siłach wróciła pani do domu. Była pani wtedy z koleżanką - przypomina pan Kazimierz - Kilka dni pod całym zdarzeniu dowództwo pułku z Braniewa ogłosiło przez megafon, że rodzice dziewczyny chcą podziękować żołnierzowi, który uratował ich córkę. Wtedy nie wystąpiłem z szeregu, bo nie czułem się żadnym bohaterem. Następnego dnia w tym samym miejscu uratowałem kolegę z plutonu.
Nasz rozmówca dodaje, że chętnie spotkały się z osobą, której uratował życie - nie ma żadnych niecnych celów - zaznacza, że ma swoją rodzinę. Z uratowanym chłopakiem ma bardzo dobry kontakt, często się spotykają. Wszystkim, którzy chcą przekazać informacje, jakie mogą być w jakikolwiek sposób pomoce do ustalenia personaliów dziewczyny, którą pan Kazimierz uratował z nurtu Wisły, podajemy numer telefonu stacjonarnego do zainteresowanego - 25 798 21 03.
Pan Kazimierz Ozygała mieszka obecnie w Łukowie na Lubelszczyźnie, ale w 1967 roku odwiedził nasze miasto. Przebywał tu na obozie wojskowym jako saper odbywający zasadniczą służbę wojskową w jednostce nr 3737 w Braniewie.
- Zwracam się z prośbą do pani, którą uratowałem tonącą z nurtu Wisły w Tczewie, na wysokości mostu kolejowego. Nie pamiętam nawet pani imienia, bo tyle lat minęło, lecz chciałbym panią przynajmniej raz zobaczyć. Pani miała wtedy około 17 lat - wyciągnąłem panią nieprzytomną z wody. Przeprowadzono sztuczne oddychanie i o własnych siłach wróciła pani do domu. Była pani wtedy z koleżanką - przypomina pan Kazimierz - Kilka dni pod całym zdarzeniu dowództwo pułku z Braniewa ogłosiło przez megafon, że rodzice dziewczyny chcą podziękować żołnierzowi, który uratował ich córkę. Wtedy nie wystąpiłem z szeregu, bo nie czułem się żadnym bohaterem. Następnego dnia w tym samym miejscu uratowałem kolegę z plutonu.
Nasz rozmówca dodaje, że chętnie spotkały się z osobą, której uratował życie - nie ma żadnych niecnych celów - zaznacza, że ma swoją rodzinę. Z uratowanym chłopakiem ma bardzo dobry kontakt, często się spotykają. Wszystkim, którzy chcą przekazać informacje, jakie mogą być w jakikolwiek sposób pomoce do ustalenia personaliów dziewczyny, którą pan Kazimierz uratował z nurtu Wisły, podajemy numer telefonu stacjonarnego do zainteresowanego - 25 798 21 03.
Jeśli zauważyłeś/aś błąd w artykule, prosimy o kontakt. Twoja pomoc jest dla nas bardzo cenna i pozwala nam utrzymywać wysoką jakość treści.
Jesteśmy otwarci na Twoje pomysły! Chcesz podzielić się ważną informacją, napisać o ciekawym wydarzeniu, które miało miejsce w Twojej okolicy, czy po prostu wyrazić swoją opinię na jakiś temat? Zapraszamy Cię do tworzenia treści razem z nami. Wyślij swój tekst, zdjęcia lub wideo poprzez formularz, a my opublikujemy je na naszej stronie. Pokaż, co jest ważne dla Ciebie i Twojej społeczności!
Pamiętaj, że każdy głos ma znaczenie.







![Tczew - Czy rozpoznajesz tego mężczyznę? [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/dae38ea5-8080.webp)



![Tczew - Tragedia na "91". Dwie osoby nie żyją [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/81be3306-640360.webp)

![Tczew - Wjechali samochodem na zamarznięte jezioro. Lód się załamał. Byli pijani [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/a231aa07-640360.webp)


















Komentarze (31)
dodaj komentarz
_gość
16.08.2012, 11:53
a co? teraz się czuje bohaterem??
..._gość
16.08.2012, 13:24
..
JEST BOHATEREM! :)
ratownik_gość
16.08.2012, 13:36
DROGI KAZIKU
Daj spokój dziewczynie już raz skoczyła do Wisły chcesz pan żeby drugi raz skoczyła
_gość
16.08.2012, 16:53
ale kiedyś się nie czuł bohaterem. stąd moje pytanie. czy teraz się czuje?
...też znam takiego bohatera.._gość
16.08.2012, 18:54
...też znam takiego bohatera-tylko że o nim się nie pisze-bo po co ???...bo taką ma pracę ... ...bo takie rzeczy dzieją się na służbie ,kiedy właśnie jest... ...i ratuje...samobójców...niedoszłych... ...zawsze jestem z niego dumna... ...<3... ...on wie :-))
speedy_gość
17.08.2012, 07:20
komentarze
Przy takich tematach powinna być zablokowana możliwość komentowania, żeby nie było takich idiotycznych wpisów.
_gość
16.08.2012, 12:32
ee juz myslalam ze jakas romantyczna historia, a on nic od niej nie chce.. z calym szacunkiem ale w takimzie po jaka cholere chce sie z nia spotkac ?! mnie również ktoś kiedyś uratował, ratownik nad morzem, i przykro mi bardzo ale jakos nie mialabym ochoty sie z nim spotkac ani teraz ani za 30 lat, bo po co
..._gość
17.08.2012, 11:04
tak mi przykro
Dla świata lepiej by było gdyby wtedy cię nie uratował. Jednego plastykowego imbecyla mniej.
_gość
17.08.2012, 14:45
no i po co ten jad i obrażanie.. opanuj się człowieku,ja Tobie ani nikomu w moim komentarzu źle nie zyczyłem wiec sobie odpusc,, trzeba byc naprawdę ograniczonym człowiekiem zeby wyzywac kogos kto wyrazil swoje zdanie,,, i jesli ktos nie zrozumial mojej wypowiedzi to zejddźcie niżej do wypowiedzi uzytkownika ącki89', mialam na mysli dokladnie to co ten pan. po prostu nie widzę najmniejszego sensu w tym spotkaniu. i tyle w temacie
a._gość
17.08.2012, 17:15
.
a co ci do tego?
trat_gość
17.08.2012, 21:53
zoncia
ratuje...samobójców...niedoszłych... ...zawsze jestem z niego dumna...i pracuje w srazy mniejsjiiej jo
darek_gość
16.08.2012, 12:37
a ty jak bys komus uratowal zycie to tez bys chcial po jakims czasie sie z ta osoba skontaktowac i wogole......ja bym tak zrobil i bym pomogl temu panu. ja bym sie nie zastanawial i bym tez uratowal zycie jak by ktos tonol...zastanow sie co piszesz gosc...pozdrawiam i szacun dla tego co ja uratowal:-)
a_gość
17.08.2012, 17:17
.
Jakby ci matka załatwiła jak Katarzyna W Madzię to też by nie było jednego imbecyla.
we_gość
16.08.2012, 12:45
jak sie nie ma
nic madrego do powiedzenia to lepiej sie nie odzywac w ogole
_gość
16.08.2012, 12:50
miły gest
mieszkaniec tczewa_gość
16.08.2012, 12:56
kontakt
Wspaniala rzecz, piekny kontakt po latach..Trzymam kciuki za spotkanie szczesliwe :) To jest jak powrot do przeszlosci, ogladanie albumu i wspominanie i przeniesienie sie w czasiee !!!
zło_gość
16.08.2012, 12:57
...
poruszająca historia... Brawa dla takich ludzi!
._gość
16.08.2012, 14:01
to
ten człowiek bohater na pewno uznał jako wielkie przeżycie ratując drugiego człowieka.Chce przypomnieć chwilę grozy jaką przeżył on i osoba ,która otarła się o śmierć.Pozytywne wspomnienia budują człowieka.
Paweł_gość
16.08.2012, 14:37
Po dziesięcioleciach
No cóż - wtedy przed laty, nikt chyba nie miał specjalnie głowy do tego by zastanawiać się nad celebrowaniem zaistniałej sytuacji i spełnianiem należytych gestów. Moment samego zdarzenia był z pewnością bardzo stresujący dla wszystkich jego uczestników. My wszyscy zmieniamy się na przestrzeni całego naszego życia i zdarza się, że albo robimy coś tak - co w innym czasie zrobilibyśmy inaczej albo też nie robimy czegoś, co później chcielibyśmy jakoś innemu człowiekowi wynagrodzić - i wykonać miły gest. Ja to rozumiem. Nie powinniśmy innych oceniać tak stanowczo - bo u nas też różnie w życiu bywa. Człowiek każdy uczy się przez całe życie - ten Pan też teraz robi swoisty remanent swojego życia i pewne sprawy chciałby skorygować - choćby w kwestiach grzecznościowych. Nie wiem jak każdy indywidualnie rozgryza słowo bohater? Raczej ogólnie nie jest to słowo negatywne. Z pewnością wówczas ten pan ratujący naszą mieszkankę - postąpił tak jak powinien postąpić każdy z nas. On po prostu dał jej życie po raz drugi - ponieważ uchronił ją przed pewną i niechybną śmiercią. To w tym momencie jest tak naprawdę najbardziej istotne. Ze swej strony życzę panu Kazimierzowi - by dane było mu jeszcze porozmawiać z tą teraz już kobietą - po tak wielu latach. Pewnie oboje poczuliby się lepiej. Pozdrawiam wszystkich.
kalasanty_gość
16.08.2012, 16:08
A ilu/ile z was ma znajomych na FB albo NK?? 100, 200, 300?? z iloma spotykacie sie naprawdę, a ile z nich widząc was przechodzi na drugą stronę jezdni, albo obsmarowuje was za plecami? Tak lepiej? czy może spotkać się w realu i pogadać o tym co się stało. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
ącki89_gość
16.08.2012, 17:56
Ta kobieta o ile jeszcze żyje (bo różnie to bywa na tym świecie) to ma teraz swoja rodzinę możliwe, że wnuków i nawet by jej nie przyszło do głowy aby spotkać się z nim bo niby po co ?
Aszka
16.08.2012, 19:30
Miło :)
Ciekawa historia. Sama jestem ciekawa jaki będzie finał. Oby ten reportaż dotarł do tej pani. A ,,poszukujący" pan jest bohaterem.
z Tczewa_gość
16.08.2012, 21:12
błąd bohatera
Pan Kazimierz jest bohaterem. Powinien jednak pozostać cichym i anonimowym bohaterem!! Ktoś może go posądzić, że po latach na uratowanej przez siebie osobie wymusza podziękowania. Z pewnością tak nie jest, ale nasz bohater dobrze tego nie przemyślał. Gdyby ta pani go poszukiwała, byłoby to naturalne. Znam podobne przypadki całkowicie anonimowych i cichych bohaterów, gdyż swój czyn uważają za rzecz normalną i to im daje wielką wewnętrzną satysfakcję. Nie szukali uratowanych osób, a gdy uratowani ich znaleźli to życzyli im długich lat życia, ale nie chcieli się z nimi spotkać.
viiva_gość
16.08.2012, 23:08
błąd bohatera
nie dziwię się panu kazimierzowi,że chciałby spotkać się z tą panią na pewno jest ciekawy jak potoczyło się jej życie co robiła po ocaleniu-na pewno nie chodzi mu o podziękowania piszecie głupoty
f1_gość
17.08.2012, 09:08
Pewnie rzuciła się pod pociąg
Bo z Wisły jakiś nadgorliwiec zawsze ją wyciągał
z lasu_gość
17.08.2012, 17:56
wydumany
Twoim zdaniem ludzie idą topić się w towarzystwie znajomych? A rodzina chce dziękować za uratowanie nazajutrz? Coś ci złośliwcu chyba się pokiełbasiło. Pewnie też było tobie czasu szkoda, na uważne przeczytanie artykułu. Za to do obsmarowywania innych ludzi toś pierwszy jak widać. Pewnie oprócz niedostatku tkanek myślących masz też zamiast serca bryłkę lodu. Chyba swoją wypowiedzią nie zabłysnąłeś przed nikim. Przybyło ci jedynie wrogów. Na domiar agitujesz innych nie wiem na ile świadomie tutaj - do tego by nie udzielali w takich przypadkach ludziom pomocy !
dzika stokrotka_gość
17.08.2012, 12:29
CHŁOPY ALE WY DURNE JESTEŚCIE!!! ZAZDROŚNICY JEDNI. TAKA ROMANTYCZNA HISTORIA. ECHH, CHYBA SIĘ ZAKOCHAŁAM :)
_gość
17.08.2012, 17:35
WTF
JAN_gość
24.08.2012, 11:44
ZYCZE POWODZENIA
Szkoda ze takiej potrzeby nie miał wczesniej , moze owdowiał i juz nie obawia sie zony
OLD KACZY_gość
23.09.2012, 21:36
DO MDERA...
NAPISZ CZY COŚ WIĘCEJ
OLD KACZY_gość
23.09.2012, 21:38
TYLKO DO MDER...
odpowiedz---akwakama@op.pl dzięki