To, że miłośników dwóch kółek w Tczewie nie brakuje, widać m. in. podczas Dnia bez Samochodu (fot. tcz.pl)

Tczew liczy rowerzystów - przy ulicy Pomorskiej zamontowano czujnik z systemem pętli indukcyjnych, dzięki którym mamy się dowiedzieć, ilu mieszkańców grodu Sambora korzysta z dwóch kółek. Urzędnicy zachęcają także do wypełniania specjalnej ankiety, wyniki której mają być pomoce do wyznaczania nowych dróg rowerowych. A tych zdaniem rowerzystów brakuje.
W ramach jednego z działań projektu "Central MeetBike" Urząd Miasta opracowuje wytyczne dla systemu dróg rowerowych i infrastruktury rowerowej na terenie miasta. Jednym z elementów przedsięwzięcia jest również zamontowanie licznika rowerzystów w ciągu ul. Pomorskiej - ten od lipca do tej pory zanotował 14,5 tys. przejazdów. Miłośnicy dwóch kółek najbardziej czekają jednak na konkrety - nowe trasy rowerowe:
- Lubię jeździć rowerem, ale nie mam jak przedostać się z Suchostrzyg na piękne tereny rekreacyjne nad Wisłą. Przepychanie się między autami na ul. Wojska Polskiego (droga jest własnością powiatu - przyp. red.) to wątpliwa przyjemność - a przecież niewielkim kosztem można wydzielić drogę rowerową na chodniku, bądź jezdni. Wystarczy trochę dobrej woli i farby. - piesze nam jeden z naszych czytelników.
Dlatego wielu rowerzystów korzysta z infrastruktury, która powstała poza granicami miasta - m. in. wzdłuż drogi prowadzącej do autostrady, czy za Wisłą, na terenie gminy Lichnowy. Urzędnicy z Tczewa przekonują, że i tutaj konkretnych działań nie zabraknie. Najpierw jednak czas na badania natężenia ruchu i preferencji rowerzystów, dlatego zachęcają do wypełnienia specjalnej ankiety, którą można znaleźć tutaj :
- Dzięki temu poznamy preferencje i potrzeby rowerzystów, dowiemy się, gdzie najbardziej potrzebne są zmiany, nowe drogi rowerowe. Zebrany materiał da nam podstawę do rozmów z zarządcami dróg, bo należy pamiętać, że na terenie Tczewa są także trasy wojewódzkie, czy powiatowe. Oprócz tego cały czas musimy pamiętać o działaniach edukacyjnych, uświadamiających, że rowerzysta jest pełnoprawnym użytkownikiem drogi. - tłumaczy Małgorzata Ciecholińska, oficer rowerowa Tczewa.
Z konkretów na ten rok rowerzystom musi wystarczyć nowa infrastruktura, która wkrótce pojawi się na ulicach Tczewa. Chodzi o 3 zabezpieczone wiaty rowerowe z łącznie 20 boksami wyposażonymi w stojaki rowerowe oraz montaż 80 stojaków rowerowych, które staną w różnych punktach miasta.
W ramach jednego z działań projektu "Central MeetBike" Urząd Miasta opracowuje wytyczne dla systemu dróg rowerowych i infrastruktury rowerowej na terenie miasta. Jednym z elementów przedsięwzięcia jest również zamontowanie licznika rowerzystów w ciągu ul. Pomorskiej - ten od lipca do tej pory zanotował 14,5 tys. przejazdów. Miłośnicy dwóch kółek najbardziej czekają jednak na konkrety - nowe trasy rowerowe:
- Lubię jeździć rowerem, ale nie mam jak przedostać się z Suchostrzyg na piękne tereny rekreacyjne nad Wisłą. Przepychanie się między autami na ul. Wojska Polskiego (droga jest własnością powiatu - przyp. red.) to wątpliwa przyjemność - a przecież niewielkim kosztem można wydzielić drogę rowerową na chodniku, bądź jezdni. Wystarczy trochę dobrej woli i farby. - piesze nam jeden z naszych czytelników.
Dlatego wielu rowerzystów korzysta z infrastruktury, która powstała poza granicami miasta - m. in. wzdłuż drogi prowadzącej do autostrady, czy za Wisłą, na terenie gminy Lichnowy. Urzędnicy z Tczewa przekonują, że i tutaj konkretnych działań nie zabraknie. Najpierw jednak czas na badania natężenia ruchu i preferencji rowerzystów, dlatego zachęcają do wypełnienia specjalnej ankiety, którą można znaleźć tutaj :
- Dzięki temu poznamy preferencje i potrzeby rowerzystów, dowiemy się, gdzie najbardziej potrzebne są zmiany, nowe drogi rowerowe. Zebrany materiał da nam podstawę do rozmów z zarządcami dróg, bo należy pamiętać, że na terenie Tczewa są także trasy wojewódzkie, czy powiatowe. Oprócz tego cały czas musimy pamiętać o działaniach edukacyjnych, uświadamiających, że rowerzysta jest pełnoprawnym użytkownikiem drogi. - tłumaczy Małgorzata Ciecholińska, oficer rowerowa Tczewa.
Z konkretów na ten rok rowerzystom musi wystarczyć nowa infrastruktura, która wkrótce pojawi się na ulicach Tczewa. Chodzi o 3 zabezpieczone wiaty rowerowe z łącznie 20 boksami wyposażonymi w stojaki rowerowe oraz montaż 80 stojaków rowerowych, które staną w różnych punktach miasta.
Jeśli zauważyłeś/aś błąd w artykule, prosimy o kontakt. Twoja pomoc jest dla nas bardzo cenna i pozwala nam utrzymywać wysoką jakość treści.
Jesteśmy otwarci na Twoje pomysły! Chcesz podzielić się ważną informacją, napisać o ciekawym wydarzeniu, które miało miejsce w Twojej okolicy, czy po prostu wyrazić swoją opinię na jakiś temat? Zapraszamy Cię do tworzenia treści razem z nami. Wyślij swój tekst, zdjęcia lub wideo poprzez formularz, a my opublikujemy je na naszej stronie. Pokaż, co jest ważne dla Ciebie i Twojej społeczności!
Pamiętaj, że każdy głos ma znaczenie.










![Tczew - Tragedia na "91". Dwie osoby nie żyją [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/81be3306-640360.webp)

![Tczew - Wjechali samochodem na zamarznięte jezioro. Lód się załamał. Byli pijani [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/a231aa07-640360.webp)


















Komentarze (13)
dodaj komentarz
gość_gość
17.09.2012, 09:31
szkoda
Szkoda, że od 2007 roku urząd miasta reklamuje Tczew jako miasto sprzyjające rowerzystom, są opracowania i audyty (czyli kasa wypływa na zewnątrz), a efetów nadal nie widać. Stojaki po 5 latach. Nieźle.
_gość
17.09.2012, 10:11
tak z ciekawosci oprocz brania kasy co miesiac Pani oficer jeszcze sie czyms zajmuje w tym urzedzie, bo mam wrazenie ze chyba z rowerami nie ma nic wspolnego........, powinna juz dawno zrezygnowac z tego stanowiska.
Ktoś_gość
17.09.2012, 10:30
Pani Oficer działa społecznie, nie za wynagrodzenie.
harjokari_gość
17.09.2012, 10:44
Pani oficer - a czy cykliści nie powinni jeździć w kaskach?? Na zdjęciu podczas dnia bez samochodu jakoś tego nie widać... Może najpierw zacząć od normalnych ścieżek rowerowych, akcji o bezpieczeństwie na rowerze, a potem brać się za liczenie. Jak widze kolesia który popyla aleją solidarności od shella do dziczka lewym pasem to mnie nosi... Albo inny który udając motocyklistę wciska sie miedzy samochody i z nimi startuje w stronę Jagiellońskiej.
pierre.dzoncy
17.09.2012, 22:06
Źle trafiłeś, bardzo źle trafiłeś... Pani oficer jest przeciwna obowiązkowym kaskom (sama zresztą bez kasku jeździ) i ma rację. Jeśli chcesz wiedzieć dlaczego - zapytaj, ma rozsądne argumenty (plus wpięty znaczek by ją o to spytać :). Kaski niech mają ci, co chcą (ja osobiście jeżdżę w kasku na każdej przejażdżce sportowo/rekreacyjno/turystycznej, ale gdy muszę coś załatwić na mieście - wtedy bez kasku. Co do jazdy lewym pasem na tamtym fragmencie Al. Solidarności - nie ma na to wytłumaczenia, a wręcz jest to wykroczenie (trzeba jechać skrajnym prawym pasem, możliwie blisko prawej jego strony lub pobocza, no chyba że pas ten nie prowadzi w kierunku w którym sami zmierzamy). Co do wjeżdżania między samochody przy rondzie... jak najbardziej legalne zachowanie. Gdy ja startuję z ronda, staję zazwyczaj za pierwszym samochodem. Zazwyczaj to on mnie spowalnia, a nie ja innych (oczywiście w wielu przypadkach rowerzysta jest wolniejszy). Jeśli staję z przodu, to kierowcy widzą rowerzystę i powinni wiedzieć, że potrzebuje on chwili na start i w pierwszych sekundach jedzie dość niestabilnie zanim nie nabierze prędkości. On zdąży przejechać, samochody za nim też. Jeśli staniesz rowerem pośrodku korka, to ci z tylu będą naciskać żeby zdążyć na zielonym, a to już może skończyć się wyprzedzaniem na grubość lakieru. Resztą co do stawania na początku kolejki - niedawna nowelizacja przepisów wprowadziła sprawdzone w cywilizowanych krajach rozwiązanie - śluzę rowerową, na której mają ustawiać się rowerzyści przed innymi pojazdami, a samo wjeżdżanie między samochodami - można nawet prawą stroną o ile samochody stoją i mamy na to miejsce, słowo klucz: wymijanie, które jest dozwolone (nie wolno wyprzedzać)
cyklista_gość
17.09.2012, 12:55
kolarski
Ktoś traktujący jazdę rowerową całkiem serio, i wiedzący jak powinno to wyglądać przy autentycznym podejściu, nie korzysta z żadnych ścieżek rowerowych - chyba że sporadycznie. Ktoś robiący konkretne i rzeczowe oraz regularne jazdy straci więcej czasu na szukanie tych ścieżek aniżeli trwają same jazdy na rowerze. Jeśli robi się po 70 km dziennie, a czasem więcej - to nie ma żadnego sensu takich ścieżek szukać! Strata czasu i żadnych korzyści dla osób znających zasady ruchu ulicznego. Ciągłe omijanie osób spacerujących regularnie po ścieżkach rowerowych przydaje dodatkowego blasku całej tej idei. Ścieżki są dobre dla niedzielnych rowerzystów, starców i małych dzieci. Większość samochodziarzy najchętniej widziałaby ku własnej wygodzie wszystkich rowerzystów właśnie na owych ścieżkach, którymi nie da się nigdzie zresztą dotrzeć i dojechać. Przypuszczam, że te kampanie reklamowe ścieżek tak naprawdę mają przysporzyć reklamy DZIAŁACZOM tej inicjatywy oraz znowu wyciągnąć kupę szmalu poprzez niedomknięte furtki, by umożliwić obłowienie się znowu grupce ludzi. Za mało jeszcze zostało w tym kraju chyba zmarnotrawione? Czy Polaków kiedykolwiek przestanie się okradać?
__gość
17.09.2012, 13:24
Bardzo dobre przemyślenia. Popieram tą wypowiedź w całości. Wszystkie ścieżki rowerowe są tak robione, że jazda po nich do najprzyjemniejszych nie należy. Zawsze znajdzie się jakaś przeszkoda, a już normą jest tragiczne rozwiązywanie skrzyżowań, gdzie aby pokonać je zgodnie z przepisami powinno się zejść z roweru, żeby przejść przez przejście dla pieszych. Paranoja.
Andy_gość
17.09.2012, 13:52
A ja uważam, że scieżki rowerowe są potrzebne nie tylko dla "niedzielnych" rowerzystów ale dla wszytskich. Przykład o szukaniu ścieżek jest odpowiedni, ale "tylko" dla naszego miasta. W wielu miastach Polski układ ścieżek i ich gęstość jest tak dobrana, że praktycznie wszędzie da się dojechać rowerem, jadąc około 70 - 80 % trasy po ścieżkach rowerowych. U nas w mieście jest to faktycznie nie wykonalne, ale mam nadzieje, że za "100 lat" będzie lepiej. A co do jazdy po ulicy, to przedstawie Ci (Wam) moje spostrzeżenia jako rowerzyty jeżdzącego prawie codziennie po Tczewie, w większości ulicami (bo ścieżek nie ma!!). A więc tak, ujme to krótko: według mnie, bezpieczniej jest kręcić się całą sobotnią noc w kolorowych włosach i prowokacyjnym stroju pod ebro, niż jeździć rowerem po Tczewskich ulicach, gdzie rowerzysta może się czuć się jak pospility intruz z którym nikt się nie liczy. Jazda po Tczewskich ulicach jest dobra dla ludzi szukających mocnych wrażeń :)
marjazz_gość
17.09.2012, 13:59
....!!!
Poszukajcie wzorów w Amsterdamie i Rotterdamie...tam jazda rowerem to przyjemność!Polecam !
FELIX_gość
17.09.2012, 16:25
JADĄC ROWEREM TRZEBA ZNAĆ PRZEPISY KODEKSU DROGOWEGO.
Zenek_gość
17.09.2012, 22:09
Znajomość przepisów + miniOC rowerzysty
Ile razy widziałem jak rowerzysta wymusza pierwszeństwo - bo nie zna przepisów ruchu drogowego. Obowiązkowo ubrana kamizelka odblaskowa, albo koszulka w jaskrawych kolorach - żeby rowerzysta był widoczny na drodze. Konieczna jest ścieżka rowerowa wzdłuż ul. Jagiellońskiej i ul. Wojska Polskiego.
mm_gość
17.09.2012, 21:49
ścieżki
po co się tym zajmuje urząd miasta jak głównymi ulicami zarządza starostwo? może się wypowie na ten temat starosta.
Rowerowy.Tczew_gość
18.09.2012, 06:17
Ile czasu do ścieżek?
Obecnie funkcjonujący zestaw ścieżek rowerowych zupełnie nie przystaje do potrzeb rzeczywistości i nikt w Tczewie nie twierdzi inaczej. Tczewowi są potrzebne DROGI ROWEROWE a nie jakieś tam ścieżki (zwane niekiedy "śmieszkami" rowerowymi). Ze względu na duże koszty oraz skomplikowany układ komunikacyjny miasta (liczne tory kolejowe) a także na wielu zarządców dróg i właścicieli terenów - zbudowanie wydolnego systemu potrwa minimum kilkanaście lat (niestety).