Rodzice zginęli w wypadku, on sam ciężko ranny. Bardzo potrzebna pomoc

Dominik (fot. tcz.pl)
Tczew - Rodzice zginęli w wypadku, on sam ciężko ranny. Bardzo potrzebna pomoc
Byłeś(aś) świadkiem jakiegoś zdarzenia? Coś Cię bulwersuje? Chcesz przekazać coś ciekawego? Zgłoś teraz zdarzenie, zapewniamy anonimowość.
Gdy wsiadali do samochodu, miał jeszcze mamę, tatę i bezpieczny dom. Był zdrowym, kochanym przez bliskich 2-letnim dzieckiem. Sekunda - tyle wystarczyło, by stracił wszystko. Ciężarówka staranowała samochód, którym jechała cała rodzina Dominika. Mama Dominika zginęła na miejscu. Tata zmarł w szpitalu. Dominik miał pękniętą czaszkę, krwiaka mózgu, stłuczenie płuc. Doznał porażenia czterokończynowego. Pękł mu rdzeń kręgowy. Był w stanie krytycznym.

Krzysztof Raczkowski, dziadek Dominika: Często słyszymy w mediach o wypadkach drogowych... To są okropne nieszczęścia, ale nas nie dotyczą, więc pozostajemy na nie głusi. Robimy tak do czasu, aż taka tragedia spotka właśnie nas. Tak było ze mną i moją rodziną. Słyszałem o wielu wypadkach, ale nigdy o takim, w którym zdarzyło się tyle tragedii jednocześnie...

12 kwietnia 2016 roku samochód, którym jechała moja rodzina, zderzył się czołowo z ciężarówką. W wypadku zginęła moja córka Justyna oraz jej partner. Miała tylko 19 lat... Moja druga córka doznała ciężkich obrażeń. Tak samo malutki Dominik...



Wiadomość o wypadku spadła na nas jak grom z jasnego nieba... Nie wierzyliśmy w to, co się stało. Nigdy się z tym nie pogodzimy. Przepłakaliśmy całą noc... W jednej chwili straciłem córkę, a ukochany wnuczek utracił zdrowie. Całe życie, cały świat - wszystko wywróciło się do góry nogami.



Dominik został przewieziony helikopterem do szpitala. Długo walczył o życie. Umieraliśmy ze strachu, że umrze naprawdę... Że dołączy do swojej mamy. Wnuczek doznał urazu wielonarządowego. Ma przerwany rdzeń kręgowy na wysokości szyi - między kręgami ma przerwę długości 10 mm. Przeszedł szereg operacji, ratujących życie... Gdy go zobaczyliśmy, był nie do poznania. Ledwo widoczny spod bandaży, respiratora, kabli urządzeń, utrzymujących go przy życiu.

Od momentu wypadku zajmujemy się z żoną Dominikiem, bo strasznie go kochamy. Poza tym kto, jak nie my? Ma tylko nas - dziadka i babcię. Dominik jest jedynym, co zostało nam po córce...



Ostatnie 3 lata Dominik spędził w szpitalach. Miał kolejne operacje i zabiegi w Gdańsku, Szczecinie, w Warszawie... Szpitalem stało się również nasze mieszkanie. Dominiczek nie jest już tym zdrowym, szczęśliwym chłopcem, które radośnie dokazywał, biegał po mieszkaniu, zagadywał nas, cieszył się życiem... Wnuk ma założoną rurkę tracheotomijną, w większości odżywia się przez PEG, jest stale cewnikowany. Nie mówi. Porozumiewa się z nami inaczej - minkami, gestami. Pokazuje, o co mu chodzi, reaguje na nasze słowa i zachowanie. Porusza się na wózku inwalidzkim. Jak przebywał w szpitalu, podpatrywał inne dzieci, jak sobie radzą z jazdą na wózku. Tak nauczył się sam poruszać kółkami.


Robię, co mogę, żeby stan Dominika się poprawił. Lekarze dają 50% szans na to, że będzie w ogóle kiedykolwiek poruszał się o własnych siłach. Mnie zależy najbardziej na tym, żeby doprowadzić do tego, że Dominik może funkcjonować i radzić sobie w życiu. Nawet jeżeli to będzie życie na wózku inwalidzkim, to niech będzie na tyle sprawny, żeby mógł sam zadbać o siebie - pojechać do sklepu, zrobić sobie coś do jedzenia, sam udać się do toalety... Teraz to w ogóle nie wchodzi w grę.

Jedyny cel, jedyny sens życia, jakie teraz z żoną mamy, to poprawa stanu zdrowia naszego wnuczka. Robimy, co możemy. Nie sądziłem, że będę musiał prosić o pomoc... Ale nie mam wyjścia. Dominik potrzebuje leczenia - przeszczepu komórek macierzystych, które mogą mu pomóc, a także stałej, regularnej rehabilitacji. Okazało się też, że wózek inwalidzki, którym porusza się Dominik, robi się dla niego za mały, bo wnuczek rośnie. Musimy kupić nowy wózek...


Dzięki rehabilitacji stan Dominika się poprawia. Jeszcze długa droga przed nami, ale wierzę, że Dominik pokaże jeszcze, na co go stać. Jest taki dzielny, patrząc na to, co przeszedł...

Staramy się robić, co możemy, żeby wnuczkowi nie brakowało miłości. Sami jednak nie damy mu zdrowia, nie mamy pieniędzy na leczenie... Dlatego bardzo proszę o Twoje wsparcie. Każda złotówka się liczy, bo to ona przyczynia się do tego, żeby wnuczek był samodzielny. To, że żyje, to cud... Proszę - spraw dla nas kolejny.


Wpłat można dokonywać tutaj.


Archiwum:



Tcz24 jest częścią serwisu Tcz.pl, którą współtworzą jego użytkownicy. Znajdujące się tutaj materiały nie zostały stworzone przez redakcję serwisu Tcz.pl, lecz przez użytkowników serwisu zgodnie z zasadami wymienionymi tutaj: Regulamin publikacji w Tcz24.
Drukuj
Prześlij dalej

Komentarze (8)
dodaj komentarz

  • +6

    Marta_gość_gość

    20.09.2019, 09:15

    Wpłaciłam już pieniądze, ale zastanawia mnie co z odszkodowaniem? Po3 latach sprawa powinna być już dawno zakończona.

    Odpowiedz
    IP: 109.197.xx3.xx2 
  • +3

    Firma_gość

    20.09.2019, 12:56

    Można dodzwonić się jakos do was pracuje w dużej firmie i chętnie pomożemy

    Odpowiedz
    IP: 5.173.xx8.xxx 
  • +1

    Krzysztof _gość

    20.09.2019, 13:35

    Tak 696255166

    696255166

    Cytuj
    IP: 31.0.xx8.xx3 

    Krzysztof _gość_gość

    20.09.2019, 13:38

    Tak 696255166

    To mój numer

    Cytuj
    IP: 31.0.xx8.xx3 
  • +1

    Izabela_gość

    21.09.2019, 22:27

    Brak

    Dobry wieczór Czytając ten artykuł i słuchając Pana wypowiedzi. To aż serce ???? pęka. Że to maleństwo tyle przeszło cierpienia. I nadal przechodzi ????????????. I oczywiście Państwo przeżyliście okropną tragedię jako Rodzice ????. Proszę udać się do firm dużych może pomogą. Może udać się do prywatnej stacji która by nagrała o was reportaż. O waszej tragedii. Albo udać się do fundacji. Które mają prywatne stacje telewizyjne. Jak POLSAT i TVN Bardzo wam współczuję ????.

    Odpowiedz
    IP: 188.147.xx7.xx6 
  • +1

    ._gość

    30.09.2019, 08:18

    .

    Co mają znaczyć te znaki zapytania?

    Cytuj
    IP: 78.11.xx2.xx2 
  • +1

    Trochę powagi_gość

    27.09.2019, 11:32

    Kierowca seicento nie dostał ani grosza

    a zebrano 150 tysięcy, dlatego nie wierzę w takie zbiórki. Sąd oddalił pozew twierdząc, że regulamin zbiórek jasno i wyraźnie określa, iż właścicielem pieniędzy jest osoba zbierająca, założyciel. Tak się składa, że założyciel przekazał 150 tysięcy żonie i sąd go uniewinnił. Kierowca seicento, który brał udział w kolizji z rządowym autem, którym podróżowała Beata Szydło dostał 0 PLN.

    Odpowiedz
    IP: 84.38.xx5.xx9 
  • +1

    Zmartwiona _gość

    22.10.2019, 00:20

    Stronka?

    Dobry wieczór,czy jest utworzona strona pomoc dla Dominika??? Jeśli nie warto było by założyć.

    Odpowiedz
    IP: 37.47.xx7.xx7 
Uwaga! Publikowane powyżej komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu, które dodano po zaakceptowaniu regulaminu. Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Jeżeli którykolwiek komentarz łamie zasady, zawiadom nas o tym używając opcji "zgłoś naruszenie zasad komentowania lub zgłoś nadużycie" dostępnej pod każdym komentarzem.