Jego wielka przygoda zaczęła się w styczniu. Pewnego dnia skompletował skromny ekwipunek i po prostu wyszedł z domu. Autostopem dojechałem do Częstochowy, potem do Katowic i autobusem do Barcelony, gdzie podróżował już rowerem. Podczas swojej wyprawy w kilka miesięcy zwiedził 11 krajów Europy i Afryki. Oto historia młodego podróżnika, Patryka Pokorskiego z Gniewa, który pokazał jak tanim kosztem, bez zobowiązań, realizować marzenia.
Pierwotnie chciał autostopem dojechać na Jamajkę, ale plany potoczyły się zupełnie inaczej, bo dotarł do Barcelony. Zgodnie z założeniem, chciał podróżować autostopem, niestety w Hiszpanii jest to mało popularne. Zauważył, że jeździ dużo rowerów, więc zmienił środek lokomocji i za 50 euro kupił używany rower, który przywiózł ze sobą do Polski. Po drodze poznał Brytyjczyka, który również przemierzał Hiszpanię rowerem. Razem obozowali pod gołym niebem, zaś w ciągu dnia każdy jechał swoją drogą.
- Nadmiar towarzystwa przeszkadza. O wiele wygodniej podróżuje się w pojedynkę, kiedy sami stanowimy o sobie - mówił Patryk Pokorski. - Uszyłem flagę i zacząłem wzbudzać zainteresowanie obcokrajowców. Pewien Białorusin przywitał mnie nawet hymnem narodowym. Trzy noce spędziłem w parku krajobrazowym Cabo de Gata, gdzie poznałem ludzi zamieszkujących samochody. Warto wspomnieć też Grenadę. To niewyobrażalne, że na wybrzeżu panuje upał, a tam - góry 2500 metrów n.p.m., mróz, śnieg i wszędzie uprawy oliwek. W Maroko jadłem śniadanie z widokiem na Europę i to w towarzystwie marokańskich kierowców (jajecznica nabierana kawałkiem chleba ze wspólnego talerza i lokalna herbata, gotowana z dużą ilością cukru, przez co jest mocna i słodka). Będąc w Hiszpanii trzeba odwiedzić Huelve. Znajduje się tam muzeum Krzysztofa Kolumba. Zachwyciły mnie statki Kolumba, sam czułem się jak odkrywca. Przygód było mnóstwo. Noclegi na plaży w hamaku i innych dziwnych miejscach, spotkania z rodakami, negocjowanie cen. W Tangerze udało mi się wynegocjować niezłą cenę za plecak z wielbłądziej skóry, za to za inne pamiątki przepłaciłem nawet czterokrotnie dzięki pomocy przewodnika. Marokańczycy są otwarci, przyjaźnie nastawieni. Portugalczycy mało się uśmiechają, ale prowadzą bardzo aktywny tryb życia - opowiadał o wyprawie.
Wracając zahaczył o Andorę, Francję, Belgię, Holandię i Niemcy. Podróż bez telefonu, zegarka i garści pieniędzy wydaje się dziś dla wielu niemożliwa, ale jak przyznaje Patryk "szczęśliwi czasu nie liczą"
- Dziwię się, że ludzie uznają mój wyjazd za ekstremalny wyczyn. Jeżeli jest się rozsądnym człowiekiem i unika się kłopotów, to nic złego nie może się stać. A pieniądze? Jeżeli zaplanuje się wydatki, tanim kosztem można realizować swoje marzenia.
Pierwotnie chciał autostopem dojechać na Jamajkę, ale plany potoczyły się zupełnie inaczej, bo dotarł do Barcelony. Zgodnie z założeniem, chciał podróżować autostopem, niestety w Hiszpanii jest to mało popularne. Zauważył, że jeździ dużo rowerów, więc zmienił środek lokomocji i za 50 euro kupił używany rower, który przywiózł ze sobą do Polski. Po drodze poznał Brytyjczyka, który również przemierzał Hiszpanię rowerem. Razem obozowali pod gołym niebem, zaś w ciągu dnia każdy jechał swoją drogą.
- Nadmiar towarzystwa przeszkadza. O wiele wygodniej podróżuje się w pojedynkę, kiedy sami stanowimy o sobie - mówił Patryk Pokorski. - Uszyłem flagę i zacząłem wzbudzać zainteresowanie obcokrajowców. Pewien Białorusin przywitał mnie nawet hymnem narodowym. Trzy noce spędziłem w parku krajobrazowym Cabo de Gata, gdzie poznałem ludzi zamieszkujących samochody. Warto wspomnieć też Grenadę. To niewyobrażalne, że na wybrzeżu panuje upał, a tam - góry 2500 metrów n.p.m., mróz, śnieg i wszędzie uprawy oliwek. W Maroko jadłem śniadanie z widokiem na Europę i to w towarzystwie marokańskich kierowców (jajecznica nabierana kawałkiem chleba ze wspólnego talerza i lokalna herbata, gotowana z dużą ilością cukru, przez co jest mocna i słodka). Będąc w Hiszpanii trzeba odwiedzić Huelve. Znajduje się tam muzeum Krzysztofa Kolumba. Zachwyciły mnie statki Kolumba, sam czułem się jak odkrywca. Przygód było mnóstwo. Noclegi na plaży w hamaku i innych dziwnych miejscach, spotkania z rodakami, negocjowanie cen. W Tangerze udało mi się wynegocjować niezłą cenę za plecak z wielbłądziej skóry, za to za inne pamiątki przepłaciłem nawet czterokrotnie dzięki pomocy przewodnika. Marokańczycy są otwarci, przyjaźnie nastawieni. Portugalczycy mało się uśmiechają, ale prowadzą bardzo aktywny tryb życia - opowiadał o wyprawie.
Wracając zahaczył o Andorę, Francję, Belgię, Holandię i Niemcy. Podróż bez telefonu, zegarka i garści pieniędzy wydaje się dziś dla wielu niemożliwa, ale jak przyznaje Patryk "szczęśliwi czasu nie liczą"
- Dziwię się, że ludzie uznają mój wyjazd za ekstremalny wyczyn. Jeżeli jest się rozsądnym człowiekiem i unika się kłopotów, to nic złego nie może się stać. A pieniądze? Jeżeli zaplanuje się wydatki, tanim kosztem można realizować swoje marzenia.
Jeśli zauważyłeś/aś błąd w artykule, prosimy o kontakt. Twoja pomoc jest dla nas bardzo cenna i pozwala nam utrzymywać wysoką jakość treści.
Jesteśmy otwarci na Twoje pomysły! Chcesz podzielić się ważną informacją, napisać o ciekawym wydarzeniu, które miało miejsce w Twojej okolicy, czy po prostu wyrazić swoją opinię na jakiś temat? Zapraszamy Cię do tworzenia treści razem z nami. Wyślij swój tekst, zdjęcia lub wideo poprzez formularz, a my opublikujemy je na naszej stronie. Pokaż, co jest ważne dla Ciebie i Twojej społeczności!
Pamiętaj, że każdy głos ma znaczenie.











![Tczew - Tragedia na "91". Dwie osoby nie żyją [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/81be3306-640360.webp)

![Tczew - Wjechali samochodem na zamarznięte jezioro. Lód się załamał. Byli pijani [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/a231aa07-640360.webp)


















Komentarze (12)
dodaj komentarz
_gość
23.05.2013, 11:13
Brawo. Dobra robota. Wielu o czymś takim marzy, ale niewielu stać na odwagę, by to zrobić. No i można naprawdę poznać świat i ludzi, a nie tylko przez pryzmat piachu na plaży, który wszędzie jest taki sam. Gratulacje.
Nefre_gość
23.05.2013, 11:44
Gratulacje!!! Jestem pod wrażeniem
JJ_gość
23.05.2013, 11:53
o Jezu, wygląda jak Jezus :)
super_gość
23.05.2013, 11:59
super
zazdroszczę
_gość
23.05.2013, 12:07
Brodary
ZGÓL TEN WARKOCZ SYNU!
_gość
23.05.2013, 13:34
Jeśli ma na to ochotę, to niech ma warkocz, jeśli będzie miał ochotę zgolić sie na łyso, to niech się zgoli. Jeśli miałby ochotę mieć 10 000 warkoczyków, to nie sobie zaplecie i nikomu nic do tego, jaką kto ma ochotę nosić fryzurę.
_gość
23.05.2013, 12:33
A ty jaja se ogól :)
_gość
23.05.2013, 13:39
Tylko znowu ten nasz polski huraoptymizm. Przemierzył Afrykę. Nie przemierzył Afryki, tylko był w Maroku, a to za mało, żeby mozna było powiedzieć, że przemierzył Afrykę. Także niech lepiej autor tego artykułu zastanowi się dwa razy, zanim cos napisze.
ania_gość
23.05.2013, 14:21
fajny koleś i ambitny :)
_gość
23.05.2013, 18:59
ale przepłacił za rower ;)
_gość
23.05.2013, 16:24
jak ja mam podróżować ja musze narodzine zarobić ?
n_gość
23.05.2013, 21:20
kawaler
Nie trzeba bylo tej rodziny zakladac,a najpierw realizowac marzenia :).Proste prawda:)