100 tys. złotych przeznaczył w tym roku na remonty chodników Powiatowy Zarząd Dróg. Prace prowadzone były zarówno na terenie miasta, jak i w ościennych gminach.
Najpoważniejsze prace związane z wymianą wysłużonych płyt w Tczewie były prowadzone m. in. na pewnych odcinkach ul. Gdańskiej i 30 Stycznia, a poza miastem m. in. w Opaleniu i Maleninie.
- Całość podzielono na pewne etapy - prace były prowadzone w najgorszych miejscach w całym powiecie. - powiedziała nam Maria Witkowska, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Tczewie.
Środki na remonty na ten rok zostały już wyczerpane. We wrześniu zarówno radni miejscy, jak i powiatowi, zgodzili się na przejęcie od starostwa dróg, którymi od stycznia 2014, będzie zarządzał już ratusz. Urząd Miasta nie będzie jednak odpowiadał za stan wszystkich chodników i ulic na terenie Tczewa - ulicami powiatowymi pozostaną 30 Stycznia (starostwo chce zdobyć środki na remont w ramach programu schetynówek) i Jana z Kolna (w jej ciągu znajduje się most). Drogą wojewódzką jest z kolei ulica Jagiellońska, na której stan chodników woła o pomstę do nieba. Wojewódzki Zarząd Dróg w Gdańsku nie myśli na razie o remoncie. Mamy również ulicę, za której stan odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad - chodzi o aleję Solidarności.
Najpoważniejsze prace związane z wymianą wysłużonych płyt w Tczewie były prowadzone m. in. na pewnych odcinkach ul. Gdańskiej i 30 Stycznia, a poza miastem m. in. w Opaleniu i Maleninie.
- Całość podzielono na pewne etapy - prace były prowadzone w najgorszych miejscach w całym powiecie. - powiedziała nam Maria Witkowska, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Tczewie.
Środki na remonty na ten rok zostały już wyczerpane. We wrześniu zarówno radni miejscy, jak i powiatowi, zgodzili się na przejęcie od starostwa dróg, którymi od stycznia 2014, będzie zarządzał już ratusz. Urząd Miasta nie będzie jednak odpowiadał za stan wszystkich chodników i ulic na terenie Tczewa - ulicami powiatowymi pozostaną 30 Stycznia (starostwo chce zdobyć środki na remont w ramach programu schetynówek) i Jana z Kolna (w jej ciągu znajduje się most). Drogą wojewódzką jest z kolei ulica Jagiellońska, na której stan chodników woła o pomstę do nieba. Wojewódzki Zarząd Dróg w Gdańsku nie myśli na razie o remoncie. Mamy również ulicę, za której stan odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad - chodzi o aleję Solidarności.
Jeśli zauważyłeś/aś błąd w artykule, prosimy o kontakt. Twoja pomoc jest dla nas bardzo cenna i pozwala nam utrzymywać wysoką jakość treści.
Jesteśmy otwarci na Twoje pomysły! Chcesz podzielić się ważną informacją, napisać o ciekawym wydarzeniu, które miało miejsce w Twojej okolicy, czy po prostu wyrazić swoją opinię na jakiś temat? Zapraszamy Cię do tworzenia treści razem z nami. Wyślij swój tekst, zdjęcia lub wideo poprzez formularz, a my opublikujemy je na naszej stronie. Pokaż, co jest ważne dla Ciebie i Twojej społeczności!
Pamiętaj, że każdy głos ma znaczenie.










![Tczew - Tragedia na "91". Dwie osoby nie żyją [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/81be3306-640360.webp)

![Tczew - Wjechali samochodem na zamarznięte jezioro. Lód się załamał. Byli pijani [AKTUALIZACJA]](/_ramfs/foto-webp/a231aa07-640360.webp)


















Komentarze (11)
dodaj komentarz
lisek_gość
27.09.2013, 10:18
chodniki w całym Tczewie są tragiczne! Wszędzie obrzydliwa trelinka, nierówna, krzywa, dziurawa. Po prostu Tra-Ge-Dia! I pewnie to się nie zmieni bo polacy uwielbiają trelinkę i kostkę brukową, która też niedługo będzie podobna jak trelinka
Bez komentarza_gość
27.09.2013, 11:16
Zrobiono piękny chodnik na ulicy Jasińskiego.Dziwi mnie fakt, iż nie położono go w całości. Przed Skokiem i kwiaciarnią nadal stary chodnik.Ciekawe czy go dokończą.
Alfa_gość
27.09.2013, 11:20
Szkoda kasy na chodniki
Szkoda kasy na chodniki - można by za to jakaś fontannę zbudować. Albo chociaż kolejny zegar ciemniowy.
zegarmistrz_gość
27.09.2013, 21:18
Zegar ciemniowy
Fajnie to nazwałeś - zegar ciemniowy. Uśmiałem się. Urzędnicy chyba już szukają najciemniejszego miejsca w mieście. Gdzie jest najciemniej?
x_gość
27.09.2013, 12:21
remontuje sie chodniki zużyte, a nie takie których nie ma wcale ? (patrz górki)
gość_gość
27.09.2013, 23:20
chodnik na Jana z Kolna
Wszystko ok, ale po co nowa kostka na chodniku przy ulicy Jana z Kolna przy dojeździe na most lisewski. Tam przecież za rok może dwa będzie jeden wielki plac budowy w związku z remontem mostu, tam będą dojeżdżały wielkie ciężarówki itp. sprzęt budowlany i z chodnika nic nie zostanie. Czy ktoś o tym pomyślał z włodarzy miasta, powiatu.
ZW_gość
28.09.2013, 16:59
Chodnik do rozbiórki
Ten chodnik będzie rozebrany. Przebudowa mostu wymaga ułożenia nowego kabla zasilającego most, pod chodnikiem ul. Jana z Kolna.
an_gość
28.09.2013, 02:06
Bez komentarza gosc- nie poloza. Wiesz dlaczego? Bo teren spoldzielni konczy sie na wysokosci kwiaciarni.. Podobnie sprawa wyglada przed sakorem, gdzie wymieniono zaledwie czesc chodnika. Pewnie wymienili tylko ten fragment za ktory zarzadca musial ponosic odszkodowanie,za zlamane rece i nogi. Ludzie powinni czesciej wystepowac o odszkodowania! Na wioskach maja lepsze choodniki,niz w tym zapyzialym miescie...
leo_gość
28.09.2013, 06:53
A,jest się czym chwalić aż 100 tysięcy na cały powiat śmiech na sali
/_gość
28.09.2013, 22:22
/
Unia Europejska stała się tworem faszystowskim forsującym antycywilizacyjne lewactwo. (proszę prześledzić sobie przeszłość członków Komisji Europejskiej - sami socjaliści, z przewodniczącym Barosso, byłym liderem partii maoistycznej w Portugalii - która działała w czasach, gdy Chińczycy za Mao umierali z głodu i stal produkowali w dymarkach) Faszyzm najlepiej definiują słowa B. Mussoliniego "Wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu". No i w UE tak właśnie jest. Kolejne rozporządzenia i dyrektywy wtrącają się w coraz więcej obszarów życia obywateli, w wyniku czego obywatel ma coraz mniej wolności. 90% prawa ustanawianego w "polskim Sejmie" to tłumaczenia biegunki legislacyjnej europejskich lewaków i socjalistów. Nie do takiej UE Polacy chcieli wejść. Polacy chcieli swobody handlu, kapitału i pracowników. Wszystko co ponadto służy zniewoleniu narodów europejskich. Eurosocjalizm to najbardziej dziwaczny z ustrojów. Pieniądze pobrane od biednych pracujących ludzi pod przymusem (podatki) przeznacza się na państwową pomoc dla bogatych - posiadaczy ziemskich, banków czy "innowacyjnych" "ekologicznych" technologicznie przedsiębiorców. Ponadto podatki od biednych, pracujących, młodych rdzennych mieszkańców danego kraju przeznacza się na wypłacanie zasiłków na dzieci imigrantów afrykańskich i arabskich. Np w Niemczech 80% Turków żyje z relatywnie wysokich zasiłków, głównie na dzieci. Państwo zapewnia im mieszkanie itp sprawy. I później sie dziwią, że rdzenne kobiety nie mają dzieci. No jak mają mieć, skoro ich ciężko pracujący mężowie muszą alimentować liczne dzieci Turków i Kurdów? Toż po zapłaceniu podatków, opłat za mieszkanie na wolnym rynku, rat kredytowych, benzyny na dojazd do pracy - rdzennemu Niemcowi niewiele nie zostaje i rdzenne kobiety też niestety muszą iść do pracy. A Turczynki robią sobie średnio 6 dzieci, na każde 200 euro i "życie jak w Madrycie" Dlatego eurosocjalizm musi upaść, a wraz z jego upadkiem obawiam się też, że upadnie nasza kultura i cywilizacja łacińska. Ludzie mogą popierać populistyczne hasła tylko dlatego, że nie rozumieją, jakie są ich konsekwencje. Rząd nie ma możliwości skutecznie chronić pracownika. Związki zawodowe nie chronią skutecznie pracownika. Jedynym czynnikiem chroniącym pracownika są inni przedsiebiorcy, konkurencyjni dla jegopracodawcy, mający popyt na jego pracę. Dlatego nie jest dobrym pomysłem, żeby państwo z buciorami wtrącało się w umowy wzajemne między przedsiębiorcą i pracownikiem, bo to wtrącanie się z butami zmniejsza popyt na pracę i szkodzi wszystkim pracownikom. Nie jest dobrym pomysłem podwyższanie płacy minimalnej, bo hierarchię wartości pracy ustala rynek, podwyższenie płacy minimalnej natychmiast powoduje to, że przedsiębiorcy podnoszą ceny produktów i usług (przedsiębiorca działa dla zysku, a nie charytatywnie), a także musi podnosić zarobki pracownikom wyżej wycenianym na rynku. Zatem każda podwyżka płacy minimalnej implikuje zjawisko inflacji w takiej wysokości, że nikt tych "podwyżek" realnie nie odczuwa. No chyba że podniesie się płace tylko w jednej branży lub sektorze (np tylko lekarzom w budżetówce, albo tylko nauczycielom, albo tylko budżetówce) to wtedy podwyżka jest dla tej branży lub sektora odczuwalna - tyle, że kosztem całej reszty gospodarki. Podwyższanie podatków "dla bogatych" to jest utopia, no chyba że opodatkowujemy majątek (np nieruchomości). Ale jeżeli opodatkowujemy dochód, to musimy pamiętać, że przedsiębiorca działa dla zysku. Z tego wynika prosty fakt, że póki prosperuje, jego podatkami obciążeni są ZAWSZE KONSUMENCI (przynajmniej dopóki rynek jest konkurencyjny i pazerność przedsiębiorcy ograniczają inni przedsiębiorcy) dlatego też podwyższenie opodatkowania "dla bogatych" rozkłada się w społeczeństwie po równo. To są podstawy ekonomii. No dobrze - powiecie - ale mamy problem z bezrobociem, niskimi płacami, wykluczeniem społecznym - co zrobić? Moim zdaniem problem polega na tym, że w Polsce mamy zbyt wysokie podatki i zbyt dużo przywilejów licencyjnych, koncesyjnych, samorządów zawodowych, regulacji - jednym słowem - administracyjnych barier przedsiębiorczości. Pan Rostowski doprowadził do ujawnienia, że Polski fiskalizm znajduje się po prawej stronie od punktu maksymalizującego wpływy na krzywej Laffera. Podnosząc podatki wpływy do budżetu rosną tylko do pewnego momentu, a później zaczynają spadać, bo spada zatrudnienie, przedsiębiorczość, zmniejsza konsumpcja, ludzie uciekają w szarą strefę I to właśnie nastąpiło w Polsce. Podniesione podatki zamiast przynosic wyższe wpływy do budżetu, przynoszą niższe. Być może pan Rostowski, jako prosty odpowiednik magistra, nie zna praw stojących u podstaw krzywej Laffera? Teraz pytanie Jak obniżyć podatki, żeby zachować płynność finansową? Odpowiadam: 1. ZLIKWIDOWAĆ PODATKI DOCHODOWE, tj PIT i CIT. Całkowicie. To tylko 70 miliardów zł wpływów w 300 miliardowych dochodach budżetowych, tj mniej niż 1/4 dochodów z budżetu. W dodatku podatek CiT płacą głównie spółki państwowe (przedsiębiorcy prywatni nie są tacy głupi, żeby zarabiającą spółkę zakładać w Polsce), więc zamiast tego podatku wpłynąć do budżetu może po prostu wyższy zysk tych spółek. 2 Obniżyć emerytury i płace w budżetówce o wysokość aktualnie płaconego podatku dochodowego, tj. 18%, 30% powyżej pewnej granicy zarobków, by nikt nie płakał że zarabia mniej. 3. Zlikwidować 90% stanowisk Urzędników Skarbowych, Kontroli Skarbowych etc. , którzy zajmują się kontrolą tego podatku. Pozostały dodatkowy deficyt 10 -20 miliardów (Vincentowi dziś nie przeszkadzają 24,5 miliarda dodatkowego deficytu) z naddatkiem zostanie zrekompensowany przez galopującą gospodarkę, milionerów przenoszących swoje rezydencje podatkowe do Polski (ale by Merkel skoczył gul), zwiększoną konsumpcję i wpływy z VAT Oczywiście likwidacja niepotrzebnych przepisów, szczególnie tych regulujących działania przedsiębiorców i korespondujaca z nimi redukcja stanowisk urzędniczych też jest potrzebna, ale najważniejszy dla gospodarki jest ten krok pierwszy - LIKWIDACJA PODATKÓW DOCHODOWYCH. Nic tak nie zwiększa bezrobocia i nie dławi przedsiębiorczości jak haracz nałożony na pracę, jest on niepotrzebny, nieefektywny, niedochodowy. Trzeba go zlikwidować. Rządzący Polską od wielu lat kierują się tylko krótkowzrocznym interesem politycznym za aprobatą tłuszczy nie rozumiejącej, że narasta jej zniewolenie. Jakie to ma znaczenie, że raz jednym utną, raz innym dodadzą, skoro wszyscy czołgamy się po dnie. Jeśli wybierzemy mądrze, radykalnie obniżymy podatki i wypalimy łby hydrze urzędniczej (jak wiadomo hydra, gdy łeb jej się tylko utnie, regeneruje na to miejsce 3 nowe) to Polska ma potencjał by rozwijać się w tempie 10% rocznie. Za 20 lat będziemy 6,7 razy bogatsi niż dziś. I o to trzeba walczyć. Niestety stoimy w obliczu klifu demograficznego w 2020 roku, a w 2100 prognoza dzietności mówi o 16 milionowej liczbie Polaków. Problemem Polski rzeczywiście jest nadmiernie rozdęta biurokracja, administracyjne bariery prowadzenia przedsiębiorczości i wejścia na rynek, co zmniejsza wolumen konkurencji, oraz nadmiernie wysokie podatki. Rozwiązanie jest jedno - likwidacja socjalizmu, tylko sprawna gospodarka może działać na korzyść Narodu. MUSIMY ZLIKWIDOWAĆ KORYTO Czyli wrócić do zasady, że obywatel sam wydaje swoje pieniądze, a nie - tak jak dziś - państwo go ograbia i później mu "daje" różne rzeczy, "bezpłatną edukację", "służbę zdrowia", "opiekę społeczną" Na gruncie amerykańskim w latach 60tyvh XX wieku, a pamiętajmy, że tam korupcja jest o rząd wielkości niższa niż u nas, obliczono, że we programach socjalnych administracji prezydenta Lyndona Johnsona "aż" 28% pieniędzy podatnika na te programy przeznaczonych trafiło do rzeczywistych beneficjentów. Reszta rozmyła się w administracji, a to i tak bez uwzględnienia przepłacania w wyniku łapownictwa! Dlatego popieram postulaty "odchudzenia" państwa i oddania władzy gospodarczej w ręce konsumentów. Bez "bezpłatnej służby zdrowia" i likwidacji wszystkich zasiłków spokojnie moglibyśmy zlikwidować podatki dochodowe (15% wpływów podatkowych do budżetu) i obniżyć VAT do wymaganego przez UE 15%, a jeszcze zostałoby tyle, że po likwidacji składki emerytalnej możnaby finansować zadłużenie państwa polskiego zaciągnięte wobec emerytów. Gospodarka ruszyłaby z kopyta, społeczeństwo w naturalnych warunkach zaczęłoby się rozwijać. Co do edukacji, to moim zdaniem dobrym pomysłem jest bon edukacyjny, przy pełnej dowolności programów nauczania i pełnym wyborze rodziców, jak dziecko ma się uczyć - łącznie z edukacją domową - która szczególnie w przypadku młodszych dzieci wychowywanych przez mądre matki jest najkorzystniejszą z możliwych. Ludzie tylko w obecnym socjalizmie muszą rozwiązywać problemy, nieznane w innych ustrojach. Gdyby zostawić ludziom ich pieniądze, wtedy pomogliby jednostkom nieporadnym czy upośledzonym społecznie znacznie lepiej niż może zrobić to państwo. Mamy społeczeństwo chrześcijańskie i trzeba w człowieka wierzyć. Obecna znieczulica wynika wyłącznie z tego, że państwo ludzi rabuje, a człowiek myśli - no przecież już zapłaciłem na te sprawy gruby podatek! Ja mam jeszcze pomagać? Niedorzeczność? I logicznie rzecz biorąc ma rację. PO to bylejaka partia władzy, kiedyś nas wszystkich, myślących wolnorynkowo, Tusk bezwstydnie okłamał. „Przysięgam Polakom, że każdy kto w moim rządzie zaproponuje podwyżkę podatków, zostanie przeze mnie osobiście wyrzucony” - jeżeli Państwo zgadzacie się ze mną, że człowiek łamiący przysięgę wobec Narodu traci honor, to Donalda Tuska uznać musimy za człowieka bez honoru. Z tym, że jestem przeciwnikiem wyciągania z przesłanki, jaką jest realizacja miałkości PO i braku honoru Tuska wniosku, że należy wybierać "mniejsze zło", nawet populistyczny socjalizm, byleby tylko nie był to Tusk. Dzisiaj jedyną alternatywą dla nas jest Kongres Nowej Prawicy i pan Janusz Korwin- Mikke, może i kontrowersyjny, ale z pewnością wyborców nie okłamie.
_gość
30.09.2013, 15:35
Nie, no pewnie, że nie okłamie. Ma takie pomysły, że ekonomii to się chyba w piaskownicy uczył, kiedy zaocznie przedszkole zaliczał.