Tczewski Cross Rowerowy

Tczewski Cross Rowerowy (fot. nadesłane do redakcji)
Tczew - Tczewski Cross Rowerowy

zobacz galerię zdjęć: 4
4 września to jeden z najważniejszych dni dla rowerowej społeczności Tczewa. Tak, to termin VII Tczewskiego Cross-u Rowerowego. Od dłuższego czasu w lokalnych mediach można było przeczytać o tym wydarzeniu. Jak co roku, od 7 lat.

Lokalne portale informowały mieszkańców, zapraszały gości a Grupa Kolarska Gryf Tczew robiła wszystko, co może aby przygotować trasę, pokazać ją przed wyścigiem każdemu ciekawskiemu rowerzyście, który nie mogąc się doczekać potu, krwi i łez na wyścigu chciał sprawdzić się z rundą już wcześniej.

Świetnie przygotowana trasa. Bezpieczna. Pozwalająca sprawdzić swoje umiejętności kierowania rowerem. Trasa, która pozwala na bardzo szybką jazdę, ale żeby ta jazda szybka była potrzeba trochę siły i kondycji. Jechać powoli też się da, rozkoszować trasą. Podobno, bo my to ta pierwsza grupa.

VII edycji udało się zgromadzić na listach startowych stałych bywalców, nowych gości z różnych stron Polski .


W ubiegłym roku ponad 170 osób stanęło na starcie, a w tym roku chętnych do zabawy w "zmęcz się tak mocno, jak tylko potrafisz w powiecie Tczew" było więcej.

Zarówno kolarskich mocarzy jak i rowerowych turystów, którzy pod przykrywką rywalizacji po prostu kochają pojawiać się w pięknych miejscach, podziwiać je i troszkę się przy tym zmęczyć. Na mecie podzielić wrażeniami, popłakać nad tym, co udało im się zepsuć w rowerze w trakcie wyścigu i nawodnić tym, czym zwykle się nawadniać mają zwyczaj.

Trasa Tczewskiego Cross-u Rowerowego jest jak Tczew, łączy dwa brzegi Wisły. Jeden płaski jak naleśnik, który to zazwyczaj jest podstawą menu kolarzy i nie tylko.

Szutrowe drogi łączące poszczególne sektory trasy jak jeden z symboli Tczewa, Tczewski Most. Trudniejsze odcinki, które przygotowali bardzo starannie zawodnicy Grupy Kolarskiej Gryf Tczew. Ich intencja była jedna. Żeby się spać nikomu nie zachciało po drodze.

Druga część trasy to drugi brzeg Wisły. Chojnie obdarzony przez naturę górkami, lasami i wijącymi się pomiędzy ścieżkami, które upodobały sobie nie tylko liczne zwierzęta ale i spacerowicze, biegacze oraz oczywiście rowerzyści, których raczy długimi podjazdami i zjazdami. To te miejsca dają najwięcej zabawy.

Patrząc na listy startowe już przed startem wiadomo było jedno. Chcąc wygrać lekko nie będzie.

W ubiegłym roku wygrał Jarek Kowalczyk, drugi był Sławek Pituch a trzeci Michał Rozkocha. To nie są nazwiska anonimowe. Dla koneserów wyścigów na rowerach górskich te nazwiska są znane i kojarzą się z pieczeniem w udach, metalicznym posmakiem w ustach, odgłosem lokomotywy parowej który wydobywa się gdzieś z okolic gardzieli.

Wiadomo jedno. Chcąc wygrać lekko nie będzie.

Wygrana w wyścigu okazała się jeszcze trudniejsza.

Teoretycznie wszystko było łatwe.


Teoretycznie wystarczyło przyjechać, odebrać pakiet w biurze startowym (bogaty bo przecież w pakiecie nie tylko numer startowy, izotonik czy materiały promocyjne ale i pamiątkowa koszulka), stanąć na starcie, popędzić ile sił w nogach i wpaść zdyszanym na metę unosząc ręce w geście zwycięstwa.

Teoretycznie bo na 6 dni przed startem imprezy organizator, poinformował Grupę Kolarską Gryf Tczew oraz wszystkich chętnych do startu zawodników że nie weźmie odpowiedzialności za organizację wydarzenia co jest jednoznaczne z odwołaniem wyścigu.

Krew pot i łzy były. Przez ostatni miesiąc bo przygotowanie trasy to godziny pracy w terenie. Jeżdżenie z łopatą i grabiami. Bieganie za zgodami właścicieli terenu żeby ten teren na użytek kolarzy lekko przerobić.

A VII Tczewski Cross Rowerowy miał jak Tczewski most, który łączy brzegi Wisły, po raz kolejny połączyć rowerzystów, mieszkańców oraz gości w jedną rowerową całość.

Teoretycznie tak zrobił bo w tym dniu przejazd trasy się odbył, zjawiło się mnóstwo pasjonatów kolarstwa ale pozostał ogromny niedosyt.

Bo przecież nie tak to miało wyglądać. Miały być brawa, kibice, medale, puchary, wspaniałe nagrody..... no przecież tak było co roku. Aż do teraz.

Drukuj
Prześlij dalej

Komentarze (1)
dodaj komentarz

  • +7

    Maciej_gość

    07.09.2022, 14:11

    mimo, że zablokowane drogi podczas zawodów sportowych na Rokitkach to nie jest moja ulubiona sprawa jednak lepiej jak coś się dzieje niż wiele nudą i chłodem

    Odpowiedz
    IP: 79.188.xx3.xx8 
Uwaga! Publikowane powyżej komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu, które dodano po zaakceptowaniu regulaminu. Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Jeżeli którykolwiek komentarz łamie zasady, zawiadom nas o tym używając opcji "zgłoś naruszenie zasad komentowania lub zgłoś nadużycie" dostępnej pod każdym komentarzem.