Kultura Dostępna. "Ja teraz kłamię"

(fot. mat. prasowe)

odbyło się
05
09.2019
Czwartek
Tczew - Kultura Dostępna. "Ja teraz kłamię"
Bądź COOLturalny! Kultura Dostępna - w każdy czwartek polskie filmy za jedyne 10 zł w kinie Helios. Najbliższy czwartek (05.09) godz. 13:00 i 18:00 - JA TERAZ KŁAMIĘ.

Film ewenement, film unikat - i przede wszystkim jako taki pozostanie w naszej pamięci. W "Ja teraz kłamię" Paweł Borowski, autor "Zera", pamiętnego debiutu sprzed dziesięciu lat, potwierdza że jest jednym z najciekawszych polskich reżyserów. Tym razem wyruszamy w retrofuturystyczną podróż, podczas której bardzo specjalna aura wizualna służy do wypełnienia niepokojącej tezy o tym, że nijak nie potrafimy ze sobą żyć, funkcjonować obok siebie. Kłamstwo stało się częścią unerwienia człowieka, stałą osobowości. Kłamstwo wmówione, nieuświadomione, perfidne i taktyczne. Tyle tych kłamstw, że nie wiadomo już kto teraz skłamał, kto kłamie i w jakiej sprawie - dla siebie, dla innych, dla sprawy?

Borowski precyzyjnie buduje narrację. W "Ja teraz kłamię" nie ma miejsca na elementy przypadkowe, wszystko zostało precyzyjnie wymyślone, przygotowane, zestrojone ze sobą. Nie przypominam sobie tak wizualnego tytułu w polskim kinie od lat. Co oznacza w tym przypadku wizualność? Pewnie to, że scenografia, kostiumy, dekoracja wnętrz i oczywiście zdjęcia pełnią ważną funkcję dramaturgiczną. Opowiadają historię niezależnie od oszczędnie dawkowanych dialogów w filmie. Jesteśmy w formalnym świecie który wypadł z formy. Wymodelowane na oldskulowe, nowoczesne samochody mkną po wymodelowanych ulicach, we wnętrzach obowiązuje design z lat sześćdziesiątych wzmocniony o elementy futurystyczne, to samo dotyczy sprzętów domowych, dekoracji, kostiumów. Kolory są żywe, rzeczywistość rozwibrowana, tylko postawy bywają martwe, albo pogrążone w martwocie. Chodzi o oszustwo, albo możliwość popełnienia oszustwa, niemoc nazwania go i wyprostowania. Bohaterowie - w pierwszoplanowych rolach oglądamy Maję Ostaszewską, Rafała Maćkowiaka, Paulinę Walendziak i Agatę Buzek - wiją się, przepraszają, albo cynicznie rozgrywają życiowe partie. Sens tych działań umyka, musi umykać, ponieważ nie da się podsumować tego, co ulotne. Domniemań, myśli, przypuszczeń. A Borowski tak jakby chciał właśnie to sfotografować. I dlatego z premedytacją, trochę jak w "Korowodzie" Artura Schnitzlera - powtarza te same wydarzenia z różnych punktów widzenia, z różnych perspektyw. Słyszymy identyczne dialogi, widzimy podobne twarze, wszystko jest tak samo, a jednak inaczej. Nie ma jednej prawdy, nie ma jednego kłamstwa. Co więc jest? Umowa zachowań czy kodeks wartości? A co wtedy, kiedy nawet to zostaje rozmyte?


W "Ja teraz kłamię" w nieskazitelnej plastycznie formule filmu mierzymy się z pytaniami zasadniczymi. A chociaż film nie udziela, nie może udzielić, konkretnych odpowiedzi, samo stawianie pytań prowokuje do refleksji. Paul Riceur pisał: "symbol daje do myślenia". Film również.

Łukasz Maciejewski

Drukuj
Prześlij dalej