Stocznia znowu na wokandzie. "Zostaliśmy na lodzie"

Rozprawie w tczewskim sądzie przysłuchiwali się byli stoczniowcy (pod koniec ub. roku otrzymali wypowiedzenia) (fot. tcz.pl)
Tczew - Stocznia znowu na wokandzie. "Zostaliśmy na lodzie"
Wraca sprawa tczewskiej stoczni rzecznej, o której głośno jest od jakiegoś czasu. Tym razem doszło już do drugiej rozprawy likwidatora Stoczni Tczew S.A., obwinionego m. in. o niewypłacanie stoczniowcom wynagrodzeń. Po kilkugodzinnych zeznaniach nie udało się jednak przesłuchać wszystkich świadków - kolejna rozprawa odbędzie się w połowie bieżącego miesiąca.

Sprawa stoczni i jej pracowników przewija się przez media już od dłuższego czasu. Kłopoty tczewskich stoczniowców rozpoczęły się jeszcze w 2010 roku. Przedsiębiorstwo miało zostać sprzedane spółce Zremb Chojnice. Umowę przedwstępną nabycia zorganizowanej części przedsiębiorstwa podpisano w lipcu 2010 roku - transakcja miała być ostatecznie sfinalizowana w kwietniu 2011 roku. Od sierpnia 2010 roku stocznia nie produkowała, jednak w planach pojawił się pomysł sprzedaży znajdującej się w stanie upadłości firmy Zrembowi Chojnice, a konkretnie wchodzącej w jego skład spółce Stocznia Tczew S.A. Ta ostatnia wypłacała pensje pracownikom. W grudniu pieniądze jednak nie wpłynęły na konta stoczniowców, a w tle toczył się spór między syndykiem a Stocznią Tczew S. A. Zremb odstąpił od umowy argumentując, że w jej zapisie było wiele nieprawidłowości. Zarzuty odpierała syndyk Stoczni Tczew. Tymczasem pracownicy stoczni wciąż pozostawali bez wynagrodzeń, nikt nie chciał im również wydać świadectw pracy. W zakładzie pracowało ponad 70 osób - spawacze, elektrycy, monterzy kadłubów okrętowych, rurarze, a także piaskarze. Na wniosek stoczniowców w okresie od stycznia do kwietnia minionego roku do kontroli przystąpili Inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy, którzy sprawdzali Stocznię Tczew Sp. z o.o. w upadłości z siedzibą w Tczewie, zarządzaną przez syndyka oraz Stocznię Tczew S.A. w likwidacji z siedzibą w Chojnicach. Pokłosiem kontroli jest rozprawa, która ub. tygodniu tygodniu odbyła się przed Sądem Rejonowym w Tczewie - Jan Gąsowski, likwidator Stoczni Tczew, został obwiniony o niewypłacenie wynagrodzenia w okresie od listopada 2010 r. do marca 2011 r., nieuiszczenie składek na ubezpieczenie i fundusz pracy oraz niepowiadomienie o zmianie miejsca prowadzenia działalności z Tczewa na Chojnice.

- Z informacji, które uzyskałam, wynikało, że pracownicy podczas kontroli nie wykonywali pracy, ale byli do tego gotowi - zeznawała inspektor pracy Anna Kurleto - Kontrola rozpoczęła się w Tczewie, bo taki był adres wskazany w zawiadomieniu. Dzisiaj podtrzymałabym wszystkie zarzuty przeciw obwinionemu, ewentualnie sprawdziłabym termin przejęcia przez spółkę.

Tymczasem obrona starała się udowodnić, że w wymienionym przez inspekcję pracy okresie Stocznia Tczew S.A. nie była pracodawcą stoczniowców, a powiadomienie o nowej siedzibie spółki zostało wysłane w terminie 30 dni. Poza tym argumentowano, że umowa nie dotyczyła przejęcia załogi, ale zorganizowanej części przedsiębiorstwa, której załoga była częścią. Inaczej całość interpretuje syndyk masy upadłościowej, która również zeznawała przed sądem:

- Przedmiotem sprzedaży była zorganizowana część przedsiębiorstwa, w skład której wchodziły działki, zabudowania, ruchomości - maszyny, urządzenia, sieci energetyczne. Wyłączone ze sprzedaży były należności i środki pieniężne. W ramach tej umowy, zgodnie z kodeksem pracy, nabywca przejmował też załogę. - mówiła syndyk, Magdalena Smółka. - Pan Gąsowski pojawił się w momencie, gdy według mnie, Zremb postanowił się od umowy uwolnić. Pojawiło się oświadczenie woli o uchyleniu się od skutków prawnych. Od samego początku je kwestionuję. Domagam się dalej zawarcia umowy - zapłaty i pokrycia kosztów wynikających z zachowania się nabywcy.


Stoczniowcy o swojej sytuacji


W połowie września 2011 roku nastąpiło zwrotne przejęcie pracowników stoczni:

- Stocznia Tczew SA porzuciła majątek, dochodziło do dewastacji, dlatego przejęłam całość z powrotem - mówiła syndyk.

Z kolei Jan Gąsowski podkreślał, że mimo wydania majątku i załogi syndykowi, trwała tam działalność gospodarcza. Tłumaczył, że zatrzymanie pieniędzy za zlecenie od Mostostalu Białystok przez syndyka, było bezpośrednią przyczyną niewypłacenia wynagrodzeń pracownikom.

O swoich wątpliwościach wobec przygotowanej umowy przedwstępnej mówił Jacek Borkowski, członek zarządu Stoczni Tczew S.A.

- Stwierdziliśmy, że umowa zawiera błędy. Mówiła o przejęciu majątku wraz z pracownikami, a my nie przejęliśmy majątku, bo cały czas właścicielem była Stocznia Tczew w upadłości. Dlatego postanowiliśmy wezwać syndyk.

O tym, że stoczniowcy cały czas byli gotowi świadczyć pracę mówił Janusz Łepkowski, prezes Stoczni Tczew S.A. od sierpnia do października 2010 r.

- Nagle okazało się, że żaden pracodawca nie chce się do nas przyznać. Nie było możliwości produkcji, bo nie miał kto zawierać kontraktów. Pracownicy przychodzili do stoczni, by pilnować zakładu.

Z kolei Danuta Wruck, wiceprezes Zremb Chojnice S.A, podkreślała, że podczas próby przejęcia pojawiło się sporo nowych informacji:

- Okazało się, że wyniki finansowe stoczni są zupełnie inne, niż zakładano na początku. Zapewniano nas również, że pracownicy są bardzo fachowo przygotowani do swojej roli. Po czasie okazało się jednak, że gdyby stocznia nie korzystała z pomocy firm zewnętrznych, nie mogłaby prowadzić działalności. Gdy pan Gąsowski został prezesem sytuacja była dramatyczna - 0,5 mln zł straty. Po objęciu funkcji prezesa pan Gąsowski zwrócił się do nas o pożyczkę, by spłacić zobowiązania stoczni.

Kolejna rozprawa w tej sprawie przed tczewskim sądem już w połowie marca - wtedy przesłuchany zostanie m. in. dawny księgowy stoczni. Obwinionemu grozi kara grzywny. Tematami związanymi z tczewską stocznią zajmuje się nie tylko tczewski wymiar sprawiedliwości. Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku toczy się sprawa z powództwa syndyka masy upadłościowej. Do gdańskiego sądu trafiła też sprawa zaległych wynagrodzeń stoczniowców, którymi zajmował się dotąd Sąd Pracy w Malborku.
Drukuj
Prześlij dalej

Komentarze (24)
dodaj komentarz

  • +15

    Gość_gość

    01.03.2012, 01:07

    Trzeba poczekać do wyborów, wtedy pojawi się inwestor z Kataru, tak jak przed wyborami do Europarlamentu. Pamiętacie jak ściemniali, że znaleźli inwestora, który uratuje stocznie w Szczecinie i Gdyni przed bankructwem? Po wyborach okazało się, że to ściema - stocznie zostały zlikwidowane /jak się okazało, na polecenie niemieckiej komisarz KE przy biernej postawie Tuska. Rząd Tuska poszedł w swojej polityce rezygnacji jeszcze dalej, zrezygnował ze wszystkich planów odnoszących się do odbudowy w Polsce gospodarki morskiej. Nowoczesne okręty budują Niemcy i Rosjanie, Szwedzi i Finowie, nikt tam floty nie likwiduje - u nas rozpoczęto budowę 7 korwet, ale oczywiście nic z tego nie wyszło - niedawno Tusk ogłosił że nie będzie ani jednej i szuka kupca na pordzewiały kadłub który kosztował nas 400mln. Nasz kraj staje się miejscem gdzie powstają markety, wszystko się sprzedaje i nic się nie opłaca produkować. Co jeszcze mamy na sprzedaż?

    Odpowiedz
    IP: 84.38.xx2.xxx 
  • yhy_gość

    01.03.2012, 08:32

    Na polecenie Komisji UE rząd musiał wstrzymać pomoc publiczną dla Stoczni Gdańskiej, a nie zlikwidować zakład. Nie twierdze, że rząd w tej sprawie (jak i we wielu innych) nie działał nieudolnie. Jednak trzeba wskazać, że to co się stało ze stocznią to skutek "działań" również poprzednich ekip, które zamiast szukać inwestorów ładowały w zakład publiczne pieniądze jako pomoc de minimis. Możliwość przyznania takiej pomocy jest ograniczona i dotyczy to wszystkich krajów EU (a nie tylko Polski). Przedsiębiorcy nie mogą być wspierani przez publiczne pieniądze. Chcieliśmy wolnego rynku - no to mamy.

    Cytuj
    IP: 213.195.xx2.xx5 
    +7

    C>K>M

    01.03.2012, 09:14

    Niemców i ich stoczni też?:)

    Cytuj
    Uż. zarejestrowany 
    -12

    yhy_gość

    01.03.2012, 11:03

    a czy Niemcy są w UE?

    --------jak w temacie----------

    Cytuj
    IP: 213.195.xx2.xx5 
    -11

    ._gość

    01.03.2012, 11:55

    PROWOKATOR TVTRWAM

    co ty PiSzesz za bzdety ?gość.Gość

    Cytuj
    IP: 95.40.xx9.xx7 
    +11

    Gość_gość

    01.03.2012, 12:24

    Czyżby przepisy dotyczył wszystkich? Dlaczego w takim razie Polska nie mogła dotować stoczni, a Niemcy chwilę potem wpakowali w swoje fabryki i stocznie kupę kasy? Dlaczego pompują w swoje banki pieniądze, dlaczego kupują tylko swoje produkty? Dlaczego mają większe dopłaty rolnicy, rybacy itd? BO WALCZĄ O SWOJE. Wszystko jest kwestią umowną i podlega negocjacji, a to że Tusk woli poklepywanie po plecach i dobrą prasę za granicą niż ostrą walkę o polskie interesy, to mamy takie efekty. Ludzie są tak ogłupieni, że wybierają polityków bo ładny, młody itd - jak Kaczor robił dym w Unii walcząc o nasze interesy, to TVNy go wyśmiewały z najbardziej absurdalnych powodów, tylko nie tych merytorycznych. A że mały, a że brzydki, a że z matką mieszka, a że konta niema itd itp. To nic że Francuzi mają niższego premiera, że Merkel brzydka ....jakoś to nikomu nie przeszkadzało...no ale Kaczor.. Powiem krótko - zobaczcie na YouTube film "NOCNA ZMIANA" i wszystko stanie sięjasne

    Cytuj
    IP: 87.205.xx2.xx6 
    +13

    mieczyslaw

    01.03.2012, 17:09

    To prawda, pomijając błędy transformacji i ludzi, którzy doprowadzali do upadku ogromne zakłady w zamian za doraźne i osobiste korzyści finansowe, to właśnie na wniosek Niemiec, Polska musiała wycofać, tzw. "pomoc publiczną" ze stoczni, jeśli dobrze pamiętam, w Gdańsku, Gdyni i w Szczecinie. Tym samym w samych stoczniach straciło pracę kilkadziesiąt tysięcy osób, w całym przemyśle około-stoczniowym jeszcze więcej, do budżetu państwa przestały wpływać pieniądze z tytułu podatków od tych przedsiębiorstw i osób, a Polska przestała być ważnym ośrodkiem w dziedzinie budowy statków, a to często w naszych stoczniach powstawały konstrukcje, których nikt inny nie budował.

    Cytuj
    Uż. zarejestrowany 
    +3

    C>K>M

    01.03.2012, 17:33

    yhy, polecam najpierw poczytać, a potem komentować, zwłaszcza w kwestiach chwalenia tudzież obrony unijnego jasnogrodu, w tym temacie funkcjonuje masa kłamstw i niedomówień, które powtarzając można się ośmieszyć.

    Cytuj
    Uż. zarejestrowany 
    -2

    yhy_gość

    01.03.2012, 18:51

    tak się składa, że prawem unijnym zajmuje się ze względów zawodowych więc regulacje unijne dotyczące m.in. pomocy de minimis znam dobrze. Twój zarzut dotyczący mojego "niedoczytania" jest nietrafiony. Co zaś się tyczy przytaczanych przez moich przedmówcow "faktów" proszę o konkretny przypadek (z ewentualnym podaniem źródła). Chętnie się zapoznam z tymi przykładami łamania regulacji przez "unijny jasnogród".

    Cytuj
    IP: 87.205.xx1.xx3 
    +4

    Gość_gość

    01.03.2012, 21:53

    nikt nie łamie regulacji, jeśli one nie pasują silnym w Europie, to są one zmieniane i naginane. W ten sposób Francja ze ślimaków zrobiła ryby, a Portugalia z marchewek owoce - wszystko po to by dostać większe dotacje. No ale Polska pod dowództwem Tuska nie może nic. Cokolwiek się wydarzy to Tusk mówi że to nie jego wina, nie jego kompetencje itd itp

    Cytuj
    IP: 84.38.xx2.xxx 
    +4

    C>K>M

    01.03.2012, 23:46

    yhy, to wytłumacz zawodowcu, mnie laikowi, tak na zdrowy chłopski rozum dlaczego nam KE zakazuje wspomagania stoczni, natomiast Niemcom pozwala( i nie tylko stoczni)? Jak to się ma do tego, jak piszesz-"Możliwość przyznania takiej pomocy jest ograniczona i dotyczy to wszystkich krajów EU (a nie tylko Polski). Przedsiębiorcy nie mogą być wspierani przez publiczne pieniądze."

    Cytuj
    Uż. zarejestrowany 
    -3

    yhy_gość

    02.03.2012, 07:41

    sprawdź co to jest ETS i złóż tam sygnalizację łamania prawa unijnego, laiku.

    Cytuj
    IP: 213.195.xx2.xx5 
    -2

    yhy_gość

    02.03.2012, 08:05

    poza tym dotrzyj do danych dotyczących wartości przekazanej pomocy w okresie od 2004r. do 2007r. Ile wpompowano kasy w polskie stocznie a ile w niemieckie? Stocznia Gdynia skorzystała z różnych środków pomocowych (w szczególności dokapitalizowań, pożyczek i umorzeń zobowiązań z tytułu podatków) o wartości 700 milionów euro oraz z gwarancji produkcyjnych o wartości 916 milionów euro (wartości nominalne). Stocznia Szczecińska otrzymała pomoc w wysokości 1 miliarda euro oraz gwarancje produkcyjne o wartości 697 milionów euro (również, wartości nominalne). W tym samym dwu niemieckim stoczniom w Wismar i Warnemünde władze federalne zaoferowały pomoc publiczną w wysokości 220 mln euro w formie kredytów i poręczeń. Porównaj sobie skalę tych pomocy. W 2006 roku Komisja Europejska rozpoczęła śledztwo, w sprawie pomocy udzielonej w 2005 roku stoczni Volkswerft Stralsund. Opinia była pozytywna bo pomoc poszła na modernizację a nie na produkcję (czego KE nie toleruje) jak było chociażby w przypadku Stoczni Gdynia. Porównywanie polskich i niemieckich stoczni jest bezcelowe, bo w przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów, my ich nie zmodernizowaliśmy a większość pomocy publicznej została „przejedzona” na podtrzymywanie bieżącej działalności. Czy polski podatnik powinien godzić się na to, aby istniały takie molochy, które utrzymują się na rynku tylko dzięki wsparciu ze strony Skarbu Państwa? Piejesz najwięcej na tym forum o oczytaniu a sam masz braki w informacjach

    Cytuj
    IP: 213.195.xx2.xx5 
  • +1

    _gość

    01.03.2012, 08:07

    decydenci włóczą się od sądu do sądu, a dawni pracownicy pewnie nie mają co do garnka włożyć

    Odpowiedz
    IP: 89.200.xx2.xx4 
  • -14

    ._gość

    01.03.2012, 10:22

    STOCZNIA JEST PRYWATNA

    Co do tego zakładu ma Rząd czy Tusk jest wolny rynek ,kierownictwo stoczni jest odpowiedzialne za zamówienia produkcję i sprzedaż swoich produktów i jest obojętne jaka ekipa rządzi

    Odpowiedz
    IP: 95.40.xx9.xx7 
  • +9

    mieczyslaw

    01.03.2012, 11:59

    W takim razie wskaż nam właściciela stoczni.

    Cytuj
    Uż. zarejestrowany 
    -9

    ._gość

    01.03.2012, 12:17

    STOCZNIA WISŁA SPÓŁKA Z.O.O.

    dowiedz się kto jest właściciel ,a potem głupio pytaj z twoją ironią prowokatorze TVTRWAM

    Cytuj
    IP: 77.115.xxx.xx0 
    +7

    Gość_gość

    01.03.2012, 12:31

    Za produkcję rząd pośrednio odpowiada. Likwidując gospodarkę i marynarkę morską nie składa zleceń i zakłady upadają. Ostatnio zaniechali budowy korwety i sprzedają sam kadłub na złom. W innych krajach są zamówienia stymulujące gospodarkę, promujące rodzime firmy itd - u nas wszystko się zamyka i sprzedaje.

    Cytuj
    IP: 87.205.xx2.xx6 
    +11

    mieczyslaw

    01.03.2012, 17:04

    Wystarczyło zadać proste pytanie i znów zamiast odpowiedzi próby obrażania.

    Cytuj
    Uż. zarejestrowany 
  • +12

    zezol_gość

    01.03.2012, 10:49

    miasto też jest właścicielem

    a co miast które też jest właścicielem tej stoczni zamierza zrobić????

    Odpowiedz
    IP: 87.205.xx1.xx2 
  • +10

    tczew_gość

    01.03.2012, 11:21

    dobrze że nie głosowałem na PO były stoczniowiec

    Odpowiedz
    IP: 109.197.xx7.xx4 
  • -6

    ._gość

    01.03.2012, 11:36

    STOCZNIE

    zaPiSiać się do związków zawodowych

    Cytuj
    IP: 95.40.xx9.xx7 
  • +2

    BASIA .CZAS .ALTERNATYWA. .FRU_gość

    01.03.2012, 18:15

    Alternatywa

    Do STOCZNIE-ale ty durny,ludzie są bez pracy i pieniędzy a tobie głupoty w głowie się trzymają, a może zapisz się do PO i jak premier TUSK bądz na paseczku UE niczym kundel na smyczy.

    Odpowiedz
    IP: 164.126.xx2.xx9 
  • demaskator_gość

    16.08.2012, 14:42

    kto jest właścicielem Stoczni Tczew

    Właścicielem Stoczni Tczew nie jest Skarb Państwa ani Tusk.Jest nim miasto Tczew.Wasze wady w rozumowaniu są tragiczne.Co mógł zrobić rząd,gdy sytuacja światowa zmiotła całe gałęzie przemysłu.Te stocznie które były na znacznie wyższym poziomie modernizacyjnym w europie przetrwały i to niektóre.Jak miała przetrwać stocznia z Gdyni czy Szczecina, kiedy w Chiny budują takie statki jak oni za cenę zbliżoną do ceny materiału(w/g naszych ofert) jeśli ktoś jest zainteresowany, to niech poprosi,a opiszę całą sytuację dokładnie i z detalami na temat wszystkich stoczni.To jednak zajmie dużo czasu i miejsca, więc musiałbym wiedzieć że dyskutuję z kimś kto się trochę na tym zna,a nie jedynie rzuca jakieś wyświechtane politycznie hasła.

    Odpowiedz
    IP: 89.69.xx7.xx7 
Uwaga! Publikowane powyżej komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu, które dodano po zaakceptowaniu regulaminu. Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Jeżeli którykolwiek komentarz łamie zasady, zawiadom nas o tym używając opcji "zgłoś naruszenie zasad komentowania lub zgłoś nadużycie" dostępnej pod każdym komentarzem.
 

Komentarz dnia