Zanim pilot uruchomi silniki, a stewardesa zamknie drzwi, w powietrzu toczy się niewidoczna walka. Nie z awarią, nie z pogodą - a z ptakami. To one są jednym z najgroźniejszych przeciwników nowoczesnego lotnictwa. Dlatego zanim Ty wyruszysz na wakacje, sokolnik - wyszkolony myśliwy - z ptakiem drapieżnym na rękawicy oczyszcza niebo z zagrożeń. Bez jego pracy nie byłoby ani bezpiecznego startu, ani spokojnego powrotu.
W samym 2024 roku przez polskie lotniska przewinęło się ponad 49 milionów pasażerów - a ponad połowa z Polaków planuje tegoroczny urlop poza granicami kraju. Każdy z tych wakacyjnych lotów to precyzyjnie wyreżyserowana operacja - i każda z nich może zostać przerwana przez niepozornego intruza: mewę, szpaka albo bociana. Wystarczy sekunda. Wystarczy jeden ptak w niewłaściwym miejscu.
W takich chwilach do akcji wchodzą oni - sokolnicy, czyli wyszkoleni myśliwi Polskiego Związku Łowieckiego, którzy razem ze swoimi skrzydlatymi podopiecznymi chronią przestrzeń powietrzną wokół portów lotniczych. To nie pokaz - to codzienna służba. Ich zadanie: wypłoszyć każdego ptaka, zanim naruszy strefę bezpieczeństwa.
W ciągu roku notuje się w Europie tysiące tzw. bird strike'ów - zderzeń samolotów z ptakami. Te zdarzenia potrafią zniszczyć silnik, zmusić pilotów do awaryjnego lądowania, a pasażerów do nagłej ewakuacji. I właśnie dlatego obecność sokolników na lotnisku nie jest fanaberią, a standardem bezpieczeństwa.
Nie wszyscy wiedzą, że sokolnik na lotnisku to zawód wymagający nie tylko uprawnień łowieckich, ale także dodatkowego szkolenia, zdania państwowego egzaminu oraz uzyskania zgody Ministra Klimatu i Środowiska. - "To odpowiedzialna i trudna praca - musimy być gotowi 365 dni w roku, od świtu do zmierzchu" - podkreśla Mateusz Rodak, sokolnik z lotniska Chopina.
Co ciekawe, sokolnicy chronią nie tylko niebo. Na teren lotniska potrafią wtargnąć lisy, koty, zające, a nawet dziki. W takich przypadkach do akcji wkraczają psy myśliwskie przygotowane specjalnie do pracy w przestrzeniach otwartych. Jeśli nie da się wypłoszyć - dopuszczalny jest odstrzał, ale to zawsze ostateczność. "Ptak łowczy w powietrzu i pies na ziemi - to nasi dwaj główni pomocnicy" - tłumaczy Kawiński.
W zależności od pory roku zagrożenie zmienia się jak w kalejdoskopie. Wiosną to szpaki i mewy z wysypisk. Latem - bociany, jaskółki, błotniaki. Jesienią - gęsi i gawrony. Zimą - myszołowy i różne krukowate. - "Dobieramy ptaka do gatunku, który mamy wypłoszyć. Rocznie to nawet 20 ptaków. Każdy z nich ma inne umiejętności" - dodaje Rodak.
Na Lotnisku Chopina sokolnicy patrolują pasy codziennie. Każdego dnia 12 ptaków w powietrzu i na ziemi pilnuje, by loty startowały bezpiecznie. Bez hałasu. Bez ostrzeżeń. I najczęściej - bez świadomości pasażerów, że ktoś właśnie oddał im spokojny lot.
Służba sokolników obejmuje dziś praktycznie wszystkie cywilne porty lotnicze w Polsce - z wyjątkiem lotniska w Gdańsku - oraz coraz więcej lotnisk wojskowych. To cicha, ale krytyczna linia obrony bezpieczeństwa w ruchu lotniczym. A wszystko to dzięki doświadczeniu myśliwych i sprawności wyszkolonych ptaków łowczych.
Więc następnym razem, gdy Twoje dziecko przyłoży nos do szyby w oczekiwaniu na start - wiedz, że nad jego głową właśnie przeleciał sokół. A za nim - myśliwy, który czuwał, byście wystartowali i wrócili bezpiecznie.
Więcej o tej niecodziennej, a jakże ważnej służbie myśliwych możesz zobaczyć tutaj:
W samym 2024 roku przez polskie lotniska przewinęło się ponad 49 milionów pasażerów - a ponad połowa z Polaków planuje tegoroczny urlop poza granicami kraju. Każdy z tych wakacyjnych lotów to precyzyjnie wyreżyserowana operacja - i każda z nich może zostać przerwana przez niepozornego intruza: mewę, szpaka albo bociana. Wystarczy sekunda. Wystarczy jeden ptak w niewłaściwym miejscu.
W takich chwilach do akcji wchodzą oni - sokolnicy, czyli wyszkoleni myśliwi Polskiego Związku Łowieckiego, którzy razem ze swoimi skrzydlatymi podopiecznymi chronią przestrzeń powietrzną wokół portów lotniczych. To nie pokaz - to codzienna służba. Ich zadanie: wypłoszyć każdego ptaka, zanim naruszy strefę bezpieczeństwa.
"Mamy kilka sekund, by zareagować. Samolot nie będzie czekał, ptak nie wróci. Musi go tam po prostu nie być" - mówi Dawid Kawiński, sokolnik z lotniska Warszawa-Modlin i Dęblin. Na rękawicy nosi sokoła wędrownego i raroga stepowego. - "Każdy z tych ptaków zna swój teren. Każdy z nich działa bezbłędnie. To nie maskotki. To dzięki nim nasz lot może odbywać się bezpiecznie i bez zbędnych niespodzianek".
W ciągu roku notuje się w Europie tysiące tzw. bird strike'ów - zderzeń samolotów z ptakami. Te zdarzenia potrafią zniszczyć silnik, zmusić pilotów do awaryjnego lądowania, a pasażerów do nagłej ewakuacji. I właśnie dlatego obecność sokolników na lotnisku nie jest fanaberią, a standardem bezpieczeństwa.
Nie wszyscy wiedzą, że sokolnik na lotnisku to zawód wymagający nie tylko uprawnień łowieckich, ale także dodatkowego szkolenia, zdania państwowego egzaminu oraz uzyskania zgody Ministra Klimatu i Środowiska. - "To odpowiedzialna i trudna praca - musimy być gotowi 365 dni w roku, od świtu do zmierzchu" - podkreśla Mateusz Rodak, sokolnik z lotniska Chopina.
Co ciekawe, sokolnicy chronią nie tylko niebo. Na teren lotniska potrafią wtargnąć lisy, koty, zające, a nawet dziki. W takich przypadkach do akcji wkraczają psy myśliwskie przygotowane specjalnie do pracy w przestrzeniach otwartych. Jeśli nie da się wypłoszyć - dopuszczalny jest odstrzał, ale to zawsze ostateczność. "Ptak łowczy w powietrzu i pies na ziemi - to nasi dwaj główni pomocnicy" - tłumaczy Kawiński.
W zależności od pory roku zagrożenie zmienia się jak w kalejdoskopie. Wiosną to szpaki i mewy z wysypisk. Latem - bociany, jaskółki, błotniaki. Jesienią - gęsi i gawrony. Zimą - myszołowy i różne krukowate. - "Dobieramy ptaka do gatunku, który mamy wypłoszyć. Rocznie to nawet 20 ptaków. Każdy z nich ma inne umiejętności" - dodaje Rodak.
Na Lotnisku Chopina sokolnicy patrolują pasy codziennie. Każdego dnia 12 ptaków w powietrzu i na ziemi pilnuje, by loty startowały bezpiecznie. Bez hałasu. Bez ostrzeżeń. I najczęściej - bez świadomości pasażerów, że ktoś właśnie oddał im spokojny lot.
Służba sokolników obejmuje dziś praktycznie wszystkie cywilne porty lotnicze w Polsce - z wyjątkiem lotniska w Gdańsku - oraz coraz więcej lotnisk wojskowych. To cicha, ale krytyczna linia obrony bezpieczeństwa w ruchu lotniczym. A wszystko to dzięki doświadczeniu myśliwych i sprawności wyszkolonych ptaków łowczych.
Więc następnym razem, gdy Twoje dziecko przyłoży nos do szyby w oczekiwaniu na start - wiedz, że nad jego głową właśnie przeleciał sokół. A za nim - myśliwy, który czuwał, byście wystartowali i wrócili bezpiecznie.
Więcej o tej niecodziennej, a jakże ważnej służbie myśliwych możesz zobaczyć tutaj:
Jeśli zauważyłeś/aś błąd w artykule, prosimy o kontakt. Twoja pomoc jest dla nas bardzo cenna i pozwala nam utrzymywać wysoką jakość treści.
Jesteśmy otwarci na Twoje pomysły! Chcesz podzielić się ważną informacją, napisać o ciekawym wydarzeniu, które miało miejsce w Twojej okolicy, czy po prostu wyrazić swoją opinię na jakiś temat? Zapraszamy Cię do tworzenia treści razem z nami. Wyślij swój tekst, zdjęcia lub wideo poprzez formularz, a my opublikujemy je na naszej stronie. Pokaż, co jest ważne dla Ciebie i Twojej społeczności!
Pamiętaj, że każdy głos ma znaczenie.









![Tczew - Tragedia na "91". Dwie osoby nie żyją [AKTUALIZACJA]](_ramfs/foto-webp/81be33-640360.webp)

![Tczew - Wjechali samochodem na zamarznięte jezioro. Lód się załamał. Byli pijani [AKTUALIZACJA]](_ramfs/foto-webp/a231aa-640360.webp)



















Komentarze (3)
dodaj komentarz
Weź się jo_gość
22.07.2025, 04:59
Chyba ty
Nie wiesz, że chłop ora pole i wylewa gnojowicę ale bez niego nie kupiłbyś w dyskoncie pomidora.
Damian _gość
22.07.2025, 08:49
Dajcie, chociaż jakiś namiar na tego sokolnika. Potrzebuję go, by srające gołębie w Czczewie pogonić.
Przewodnik Turystyczny _gość
22.07.2025, 21:43
Cywilne CB Radio
Tylko wam tak się wydaje, że nie wiemy. A tak na prawdę to od pilota zależy cały lot, bo z wieży kontroli lotów nikt zdalnie nie pilotuje boeinga. Stąd też mamy typowe regułki od pilotów przed startem o tankowaniu paliwa, pogodzie tam gdzie lecimy, czasami jakiś żart a nawet szerokie pozdrowienia dla nowicjuszy, którzy oczywiście nie rozumieją o czym pilot do nich mówi. Podobnie wygląda szybki kurs ratunkowy przed startem. Warto go olewać dla rozluźnienia, ale pamiętać tak samo jak należy słuchać pilota.