Prowadzenie gospodarstwa rolnego staje się dziś coraz większym wyzwaniem ekonomicznym. Jak podkreślają przedstawiciele producentów rolnych, problemem nie są już wyłącznie wahania cen skupu, ale też trwałe zachwianie relacji między kosztami produkcji a przychodami. To powoduje, że dla wielu gospodarstw nie sprzedaż produktów, tylko dopłaty i instrumenty publiczne są podstawowym elementem stabilizującym.
Ekspert dodaje, że pewną rolę stabilizacyjną pełnią instrumenty wspólnej polityki rolnej, jednak konieczna jest praca nad stworzeniem mechanizmów, które przywrócą rentowność sektora, ponieważ obecnie nie utrzymuje się on z produkcji, lecz tylko dzięki instrumentom europejskim czy krajowym.
Twarde dane potwierdzają, że presja kosztowa jest silna. Najnowsze kalkulacje Wielkopolskiej Izby Rolniczej za kwiecień 2026 roku wskazują, że wynik finansowy z 1 ha pszenicy ozimej wynosi ponad -1 tys. zł, a z 1 ha kukurydzy na ziarno ponad -4 tys. zł. Jednocześnie dodatni wynik w tych samych kalkulacjach notuje rzepak (+710,79 zł/ha). Sama izba podkreśla, że jej wyliczenia obejmują większość kosztów ponoszonych przez gospodarstwo, w tym amortyzację, co pokazuje realną skalę obciążenia ekonomicznego produkcji.
Jak wskazuje, chodzi przede wszystkim o marże, które zdaniem rolników są rozłożone w sposób niesprawiedliwy. Przykładowo sprzedają oni ziemniaki za kilkadziesiąt groszy za kilogram, który później w sklepie kosztuje 2-2,50 zł.
Problem nie dotyczy wyłącznie Polski. Według Eurostatu realny dochód z działalności rolniczej w przeliczeniu na pełnozatrudnionego w całej UE wzrósł w 2024 roku jedynie o 0,6 proc. wobec 2023 roku, a w Polsce spadł o 1,3 proc. Spadki odnotowano też m.in. we Francji, Rumunii, Niemczech i Holandii, co pokazuje, że napięcie dochodowe w rolnictwie ma charakter szerszy niż tylko krajowy.
Komisja Europejska od kilku lat próbuje wzmacniać pozycję rolników w łańcuchu żywnościowym. Unijna dyrektywa zakazuje 16 nieuczciwych praktyk handlowych, a z raportu Komisji wynika, że w 2023 roku w państwach członkowskich wszczęto ok. 1500 postępowań, z czego ok. 17 proc. zakończyło się stwierdzeniem naruszenia i sankcją. Najwięcej wykrytych nieuczciwych praktyk przypadało na poziom detaliczny. W Polsce za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej grozi kara do 3 proc. obrotu z roku poprzedzającego jej nałożenie.
W debacie o przyszłości sektora coraz częściej wraca więc pytanie nie tylko o wysokość dopłat, ale też o trwały model podziału wartości w całym łańcuchu "od pola do stołu". Komisja Europejska uruchomiła już unijne obserwatorium łańcucha rolno-spożywczego AFCO, którego celem jest większa przejrzystość cen, kosztów oraz podziału marż i wartości dodanej. Równolegle trwają rozmowy o WPR po 2027 roku. Komisja zaproponowała, by w nowej perspektywie po 2027 roku co najmniej 300 mld euro przeznaczyć na wsparcie dochodów i kryzysowe wsparcie dla rolników, co pokazuje, że publiczne instrumenty nadal mają pozostać jednym z filarów stabilności sektora.
W Polsce istnieją już rozwiązania pozwalające rolnikom skracać łańcuch dostaw, w tym rolniczy handel detaliczny, w ramach którego możliwe jest przetwarzanie i sprzedaż żywności własnej produkcji konsumentom końcowym, pod nadzorem odpowiednich służb sanitarnych i weterynaryjnych. Z punktu widzenia producentów to jednak wciąż raczej uzupełnienie modelu biznesowego niż odpowiedź na systemowy problem relacji cenowych w całym sektorze.
Rentowność gospodarstw jest dzisiaj bardzo mocno zachwiana. Szczególnie widać to w kalkulacjach prowadzonych przez Wielkopolską Izbę Rolniczą, z których wynika, że od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż takich jak pszenica ozima czy kukurydza - mówi agencji Newseria Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych. - Są oczywiście rośliny, które w tych podsumowaniach generują nadwyżki, jak rzepak ozimy i buraki, ale dziś to przede wszystkim kwestia skali pozwalającej obniżać koszty determinuje nadwyżkę finansową, którą gospodarstwo jest w stanie wypracować.
Ekspert dodaje, że pewną rolę stabilizacyjną pełnią instrumenty wspólnej polityki rolnej, jednak konieczna jest praca nad stworzeniem mechanizmów, które przywrócą rentowność sektora, ponieważ obecnie nie utrzymuje się on z produkcji, lecz tylko dzięki instrumentom europejskim czy krajowym.
Twarde dane potwierdzają, że presja kosztowa jest silna. Najnowsze kalkulacje Wielkopolskiej Izby Rolniczej za kwiecień 2026 roku wskazują, że wynik finansowy z 1 ha pszenicy ozimej wynosi ponad -1 tys. zł, a z 1 ha kukurydzy na ziarno ponad -4 tys. zł. Jednocześnie dodatni wynik w tych samych kalkulacjach notuje rzepak (+710,79 zł/ha). Sama izba podkreśla, że jej wyliczenia obejmują większość kosztów ponoszonych przez gospodarstwo, w tym amortyzację, co pokazuje realną skalę obciążenia ekonomicznego produkcji.
Ujemna rentowność jest związana przede wszystkim z kosztami produkcji, które ponosimy - wyjaśnia Mateusz Stankiewicz. - My jako rolnicy nie mamy wpływu na rynki globalne, które decydują dzisiaj o cenach zbóż czy rzepaku, ale możemy pracować nad kosztami. Widzimy kilka rozwiązań. Na pewno jedną z odpowiedzi jest skala, czyli większa współpraca pomiędzy samymi rolnikami. Potrzebna jest też troska wszystkich uczestników sektora rolno-spożywczego o to, by ten najsłabszy element, którym dzisiaj są rolnicy, nie wywrócił całego systemu.
Jak wskazuje, chodzi przede wszystkim o marże, które zdaniem rolników są rozłożone w sposób niesprawiedliwy. Przykładowo sprzedają oni ziemniaki za kilkadziesiąt groszy za kilogram, który później w sklepie kosztuje 2-2,50 zł.
Problem nie dotyczy wyłącznie Polski. Według Eurostatu realny dochód z działalności rolniczej w przeliczeniu na pełnozatrudnionego w całej UE wzrósł w 2024 roku jedynie o 0,6 proc. wobec 2023 roku, a w Polsce spadł o 1,3 proc. Spadki odnotowano też m.in. we Francji, Rumunii, Niemczech i Holandii, co pokazuje, że napięcie dochodowe w rolnictwie ma charakter szerszy niż tylko krajowy.
Komisja Europejska od kilku lat próbuje wzmacniać pozycję rolników w łańcuchu żywnościowym. Unijna dyrektywa zakazuje 16 nieuczciwych praktyk handlowych, a z raportu Komisji wynika, że w 2023 roku w państwach członkowskich wszczęto ok. 1500 postępowań, z czego ok. 17 proc. zakończyło się stwierdzeniem naruszenia i sankcją. Najwięcej wykrytych nieuczciwych praktyk przypadało na poziom detaliczny. W Polsce za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej grozi kara do 3 proc. obrotu z roku poprzedzającego jej nałożenie.
Niską rentowność gospodarstw obserwujemy w skali europejskiej. Nie dotyczy to tylko producentów zbóż w Polsce. Oczywiście poszczególne rynki funkcjonują inaczej. Dobrym przykładem są Włochy, gdzie mamy dużą produkcję żywności, ale też bardzo silny rynek wewnętrzny i konsumpcję napędzaną przez turystykę - mówi ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych. - Tam małe przetwórstwo, z którego słyną włoskie gospodarstwa, dobrze się odnajduje w takich realiach. W Polsce struktura rynku jest inna i dlatego musimy znaleźć sposób na zachowanie równowagi między rolnikami a sieciami handlowymi.
W debacie o przyszłości sektora coraz częściej wraca więc pytanie nie tylko o wysokość dopłat, ale też o trwały model podziału wartości w całym łańcuchu "od pola do stołu". Komisja Europejska uruchomiła już unijne obserwatorium łańcucha rolno-spożywczego AFCO, którego celem jest większa przejrzystość cen, kosztów oraz podziału marż i wartości dodanej. Równolegle trwają rozmowy o WPR po 2027 roku. Komisja zaproponowała, by w nowej perspektywie po 2027 roku co najmniej 300 mld euro przeznaczyć na wsparcie dochodów i kryzysowe wsparcie dla rolników, co pokazuje, że publiczne instrumenty nadal mają pozostać jednym z filarów stabilności sektora.
Jeśli chodzi o powszechny dostęp do żywności, musimy współpracować z sieciami spożywczymi. W swoistym trójkącie - rolnicy, sektor zakupowy i państwo - potrzebne jest wsparcie regulacyjne, które unormuje relacje między rolnikami, pośrednikami a handlem. Dziś praktycznie każdy, kto porównuje ceny u rolnika i w sklepie, zadaje sobie pytanie, z czego wynika tak duża różnica - zwraca uwagę Mateusz Stankiewicz.
W Polsce istnieją już rozwiązania pozwalające rolnikom skracać łańcuch dostaw, w tym rolniczy handel detaliczny, w ramach którego możliwe jest przetwarzanie i sprzedaż żywności własnej produkcji konsumentom końcowym, pod nadzorem odpowiednich służb sanitarnych i weterynaryjnych. Z punktu widzenia producentów to jednak wciąż raczej uzupełnienie modelu biznesowego niż odpowiedź na systemowy problem relacji cenowych w całym sektorze.
Często znacznie korzystniejsze ceny niż na półkach sklepowych można znaleźć bezpośrednio w gospodarstwach, dlatego zachęcam do korzystania ze sprzedaży bezpośredniej oferowanej przez rolników - podkreśla ekspert. - Rozwiązań jest wiele. Mamy propozycje dotyczące lokalnych półek czy większego korzystania z produktów wytwarzanych lokalnie, ale do tego potrzebna jest zgoda i zaangażowanie wszystkich stron. Nasze rekomendacje muszą być zbieżne z tym, co jest w stanie zaproponować administracja krajowa, ale też z tym, na co będą gotowe sieci handlowe. Bez wspólnego działania nie uda się trwale poprawić sytuacji dochodowej gospodarstw - konkluduje.
Jeśli zauważyłeś/aś błąd w artykule, prosimy o kontakt. Twoja pomoc jest dla nas bardzo cenna i pozwala nam utrzymywać wysoką jakość treści.
Jesteśmy otwarci na Twoje pomysły! Chcesz podzielić się ważną informacją, napisać o ciekawym wydarzeniu, które miało miejsce w Twojej okolicy, czy po prostu wyrazić swoją opinię na jakiś temat? Zapraszamy Cię do tworzenia treści razem z nami. Wyślij swój tekst, zdjęcia lub wideo poprzez formularz, a my opublikujemy je na naszej stronie. Pokaż, co jest ważne dla Ciebie i Twojej społeczności!
Pamiętaj, że każdy głos ma znaczenie.






![Tczew - Policjanci szukają dwojga nastolatków [AKTUALIZACJA]](_ramfs/foto-webp/f48b3f-8080.webp)



![Tczew - Tragedia na "91". Dwie osoby nie żyją [AKTUALIZACJA]](_ramfs/foto-webp/81be33-640360.webp)

![Tczew - Wjechali samochodem na zamarznięte jezioro. Lód się załamał. Byli pijani [AKTUALIZACJA]](_ramfs/foto-webp/a231aa-640360.webp)
















Komentarze (10)
dodaj komentarz
Uśmiechnij się _gość
13.05.2026, 05:43
Jutro będzie gorzej.
To wszystko jest po to, żeby nic się nie opłacało. Rządzący są sterowani przez koncerny, które wykupują ziemię.
Jan_gość_gość_gość
13.05.2026, 10:46
x
Jakim trzeba być durniem aby proponować rolnikom sprzedaż bezpośrednią Rolnik może sprzedawać ale komu , handlarzowi który narzuci marże jaką będzie chciał , Sam jak stanie na bazarze to ile sprzeda ? jak zatrudni człowieka to cały zysk pochłonie jego wynagrodzenie + paliwo Bezpośrednio to może sprzedawać działkowiec a nie rolnik co ma tony owoców i warzyw albo 1000 świń
Tęczowy brajan_gość
13.05.2026, 11:06
. . .
Celem jest zniszczenie niezależności żywnościowej. Pośrednicy, korporacje, przekupieni politycy niszczą nasz kraj. Niszczą hodowlę świń, krów - nic się nie opłaca. Już kurczaki rolnikowi na wsi każą liczyć. Wszystko zrobią tak, by się nie opłacało. Specjalnie piętrzone jest absurdalne, aberracyjne prawo - idące m.in. z brukseli by nas zniewolić i by giganci trzymali zwykłych ludzi za pysk. No ale będzie się opłacać sprowadzać wszystko z 2 końca planety tzn z Ameryki południowej. Serio? Ludzie obudźcie sie.
J23_gość
13.05.2026, 11:46
A kiedy zaczną płacić normalny ZUS i odprowadzać składki zdrowotne?
Jan_gość_gość_gość_gość_gość_g_gość
13.05.2026, 16:50
do J23
Będą płacić normalny ZUS jak ceny płodów rolnych będą normalne to znaczy pokrywać koszty i dawać rolnikowi jakiś zysk , czyli przy tej polityce to nigdy Po to są dopłaty aby rolnik coś ze swojej pracy coś miał Z Ameryki południowej będą sprowadzać wołowinę ale w zamian za samochody i inne maszyny , ale Polska producentem samochodów nie jest ,i kto na tym zarobi ????
Artur_gość
13.05.2026, 15:37
Coraz mniejszą rentowność a oni i ich rodziny jeżdżą drogimi nowymi samochodami Ciągniki za setki tysięcy Dopłat do czego tylko się da Znam ich wielu i jak nie dostają dopłaty to tego nie produkują Jeżeli tak ciężko to z miłą chęcią przejmę ich gospodarstwa i udowodnię że się oplaca
mój nick_gość
13.05.2026, 18:46
co tzn "przejme" śmierdzący lewaku? KUP SOBIE a nie przejmuj...
JCL MFH Spółka za podatki_gość_gość
13.05.2026, 20:00
Niedokręcony jak zdrowe odżywianie
Uważaj za raz przyjadą - będą prowadzić wariatkowo na komary OFF cyber print psyho graffo sssyyyyyy i telewizja satelitarna kokpit konsola w ZUOS ona pali dawno temu dlatego nie przychodzi na obiady jest slim bo nie ma co jeść ale jest forosła i ma kamerkę dla jo już dawno temu katakumby przepalone
Artur _gość
14.05.2026, 10:34
"co tzn "przejme" śmierdzący lewaku? KUP SOBIE a nie przejmuj..."
To mogę odkupić Przejmę to przenośnia w szkole nie uczyli pisowski slugo
Jan_gość_gość_gość_gość_gość_g_gość
14.05.2026, 12:33
do Artura
Rolnicy mają drogie ciągniki ale wszystko w kredycie , dopłaty muszą być albo podnieść ceny płodów rolnych Za PRL nie było dopłat i rolnicy dobrze prosperowali ,dlaczego teraz tego nie zrobić ? Ale przypomnij sobie ceny mięsa o ile pamiętasz , schabowy to był rerytas za jedną dniówkę można było kupić 2,5 kg zwyczajnej lub 1,5 kg lepszej kiełbasy Rolnik za 1 tucznika dostawał dobrą wypłatę pracownika na państwowej posadzie , dziś rolnik ma 100 -150 zł zysku z jednego świniaka ,to aby coś z tego miał musi ich mieć setki albo i tysiące