Polska może się pochwalić jednym z najszybszych wzrostów gospodarczych w całej Unii Europejskiej. Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego na 2026 rok również są optymistyczne - dynamika wzrostu PKB ma być drugim najwyższym we Wspólnocie. Eksperci podkreślają, że tak prężnego rozwoju gospodarczego naszego kraju nie byłoby bez wstąpienia do UE. To się przekłada na silniejszą pozycję polityczną Polski na forum unijnym.
Jak wynika z danych Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), który powołuje się na Eurostat, najwyższą dynamikę PKB w Unii Europejskiej w IV kwartale 2025 roku względem analogicznego okresu w 2024 roku odnotowała Malta z wynikiem 6,4 proc. Na drugim miejscu znalazł się Cypr ze wzrostem na poziomie 4,5 proc. Zaraz za nim uplasowała się Polska, której PKB zwiększyło się o 3,6 proc. r/r. Zgodnie z prognozami Międzynarodowego Funduszu Walutowego na 2026 rok tempo wzrostu ma być na poziomie 3,3 proc. Wyprzedzi nas tylko Malta (+3,7 proc.).
Jak wynika z analizy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, przygotowanej z okazji 22. rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, ostatnie dwie dekady to spektakularny skok rozwojowy krajowej gospodarki. W tym czasie urosła ponad dwukrotnie: skumulowany wzrost PKB naszego kraju w latach 2003-2025 wyniósł prawie 130 proc., najwięcej w Unii (średnia dla UE27 wynosi 34,5 proc.). PKB na mieszkańca wzrósł z niecałych 50 proc. do ponad 80 proc. średniej UE. Wyprzedziliśmy już pod tym względem Grecję, a w 2026 roku, według prognoz MFW, wyprzedzimy Hiszpanię.
Analiza MSZ wskazuje, że 58 proc. wzrostu gospodarczego Polski po 2004 roku to efekt członkostwa w Unii Europejskiej. Swój udział miał w tym jednolity rynek UE, który jest 12 razy większy pod względem ludności i 26 razy pod względem gospodarki niż rynek krajowy. Akcesja ułatwiła handel, inwestycje międzynarodowe, a także poprawiła ład instytucjonalny.
Jak wynika z najnowszych danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF), największym PKB w Unii Europejskiej mogą się pochwalić Niemcy (5,45 bln dol.). Polska z wynikiem 1,13 bln dol. znajduje się m.in. za Hiszpanią (2,09 bln dol.) i Holandią (1,45 bln dol.).
Silna pozycja gospodarcza i wielkość naszego kraju przekładają się też na pozycję polityczną. Z inicjatywy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rada Ministrów w marcu br. przyjęła Strategię polskiej polityki zagranicznej na lata 2026-2030. Możemy w niej przeczytać, że "celem Polski będzie maksymalne wykorzystywanie członkostwa w Unii do realizacji celów narodowych. Będziemy jednak prowadzić te działania nie w duchu obliczonego na krótką metę zero-jedynkowego egoizmu, ale mając na uwadze długofalowe interesy własne i wspólne, których realizacja nakazuje poszukiwanie kompromisów".
Podkreśla, że Polska dba o swoje interesy, ale jednocześnie zależy jej na wzmocnieniu całej Unii Europejskiej w relacjach z innymi globalnymi graczami.
- W ciągu 22 lat w Unii zaszło bardzo dużo zmian. Przede wszystkim przyjęto traktat z Lizbony, który poszerzał kompetencje unijne, włączał do nich nowe obszary, takie jak energia czy do pewnego stopnia opieka zdrowotna. To był dobry kierunek, ponieważ wzmocniło to Unię Europejską, a nam zależy na tym, żeby silna Polska była w silnej Unii - zaznacza Dariusz Rosati.
Traktat z Lizbony wszedł w życie pod koniec 2009 roku. Rozszerzył on pełne uprawnienia ustawodawcze Parlamentu Europejskiego na ponad 40 nowych dziedzin, takich jak rolnictwo, bezpieczeństwo energetyczne, imigracja, sprawiedliwość i fundusze unijne, a ponadto zrównał jego pozycję z Radą reprezentującą rządy państw członkowskich.
W Strategii polskiej polityki zagranicznej na lata 2026-2030 znalazły się zapowiedzi, że Polska jako aktywne państwo członkowskie będzie uczestniczyć w procesie reformowania i rozszerzania Unii Europejskiej.
- Polska jest w tej chwili bardziej widoczna w Brukseli i bardziej zaangażowana w proces przygotowania legislacji. W poprzednich latach rzadko można było spotkać polskich dyplomatów kursujących po korytarzach Komisji Europejskiej, pilnujących, jakie akty prawne powstają i czy akurat polski interes jest w nich uwzględniony - podkreśla Dariusz Rosati. - Jak na kraj naszej wielkości, mający określone instrumenty polityki, jesteśmy szanowani i doceniani przez naszych partnerów.
Bardzo dobrze wygląda perspektywa polskiej gospodarki i wzrostu w porównaniu do innych państw członkowskich UE. Polska silnie korzysta z jednolitego rynku i możliwości dostaw do różnych sektorów przemysłu - mówi agencji Newseria Marek Wąsiński, kierownik Zespołu Gospodarki Światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym.
Jak wynika z danych Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), który powołuje się na Eurostat, najwyższą dynamikę PKB w Unii Europejskiej w IV kwartale 2025 roku względem analogicznego okresu w 2024 roku odnotowała Malta z wynikiem 6,4 proc. Na drugim miejscu znalazł się Cypr ze wzrostem na poziomie 4,5 proc. Zaraz za nim uplasowała się Polska, której PKB zwiększyło się o 3,6 proc. r/r. Zgodnie z prognozami Międzynarodowego Funduszu Walutowego na 2026 rok tempo wzrostu ma być na poziomie 3,3 proc. Wyprzedzi nas tylko Malta (+3,7 proc.).
Jedną z mocnych stron polskiej gospodarki jest jej różnorodność i to, że nie jesteśmy oparci na jednym sektorze. Bardzo istotne są branże rolno-spożywcza, motoryzacyjna, elektromaszynowa i maszynowa, więc mamy bardzo różnorodną ofertę, jeśli chodzi o produkcję towarową. Mamy także silny sektor transportowy. Jesteśmy potentatem, jeśli chodzi o logistykę w Unii Europejskiej, ale także inne usługi, w tym okołobiznesowe - wymienia Marek Wąsiński. - Cały czas naszą przewagą są konkurencyjność i produktywność.
Jak wynika z analizy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, przygotowanej z okazji 22. rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, ostatnie dwie dekady to spektakularny skok rozwojowy krajowej gospodarki. W tym czasie urosła ponad dwukrotnie: skumulowany wzrost PKB naszego kraju w latach 2003-2025 wyniósł prawie 130 proc., najwięcej w Unii (średnia dla UE27 wynosi 34,5 proc.). PKB na mieszkańca wzrósł z niecałych 50 proc. do ponad 80 proc. średniej UE. Wyprzedziliśmy już pod tym względem Grecję, a w 2026 roku, według prognoz MFW, wyprzedzimy Hiszpanię.
Według przygotowanego przez nas scenariusza kontrfaktycznego, czyli co by było, gdyby Polska nie weszła do Unii Europejskiej, PKB na mieszkańca jest dziś wyższe o 42 proc., niż byłoby, gdybyśmy nie byli w UE przez 21 lat. Mówię 21 lat, bo za taki okres mamy dane w naszym ćwiczeniu - zaznacza Marek Wąsiński. - Gdybyśmy w Unii nie byli, to w tej chwili moglibyśmy być mniej więcej na poziomie dochodu na mieszkańca z 2015 roku, czyli około 10 lat do tyłu.
Analiza MSZ wskazuje, że 58 proc. wzrostu gospodarczego Polski po 2004 roku to efekt członkostwa w Unii Europejskiej. Swój udział miał w tym jednolity rynek UE, który jest 12 razy większy pod względem ludności i 26 razy pod względem gospodarki niż rynek krajowy. Akcesja ułatwiła handel, inwestycje międzynarodowe, a także poprawiła ład instytucjonalny.
Bilans gospodarczy członkostwa jest ewidentnie bardzo pozytywny. Wpływa na to przede wszystkim dostęp do jednolitego rynku, chociaż oczywiście mamy też inne elementy, m.in. napływające fundusze europejskie, które zwiększały potencjał Polski na jednolitym rynku i możliwość czerpania z niego korzyści - wyjaśnia przedstawiciel PIE.
Jak wynika z najnowszych danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF), największym PKB w Unii Europejskiej mogą się pochwalić Niemcy (5,45 bln dol.). Polska z wynikiem 1,13 bln dol. znajduje się m.in. za Hiszpanią (2,09 bln dol.) i Holandią (1,45 bln dol.).
Silna pozycja gospodarcza i wielkość naszego kraju przekładają się też na pozycję polityczną. Z inicjatywy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rada Ministrów w marcu br. przyjęła Strategię polskiej polityki zagranicznej na lata 2026-2030. Możemy w niej przeczytać, że "celem Polski będzie maksymalne wykorzystywanie członkostwa w Unii do realizacji celów narodowych. Będziemy jednak prowadzić te działania nie w duchu obliczonego na krótką metę zero-jedynkowego egoizmu, ale mając na uwadze długofalowe interesy własne i wspólne, których realizacja nakazuje poszukiwanie kompromisów".
- Jak wzmocnić naszą pozycję? Powinniśmy być wiarygodnym partnerem dla innych krajów, w naszych decyzjach i polityce demonstrować fakt, że bierzemy również pod uwagę interes ogólnoeuropejski. Każdy kraj realizuje swoje interesy na forum Unii Europejskiej i to jest naturalne, ale szczególnym poważaniem cieszą się państwa, które są w stanie myśleć o interesach całej Europy - uważa Dariusz Rosati, były minister spraw zagranicznych oraz były poseł do Parlamentu Europejskiego.
Podkreśla, że Polska dba o swoje interesy, ale jednocześnie zależy jej na wzmocnieniu całej Unii Europejskiej w relacjach z innymi globalnymi graczami.
- W ciągu 22 lat w Unii zaszło bardzo dużo zmian. Przede wszystkim przyjęto traktat z Lizbony, który poszerzał kompetencje unijne, włączał do nich nowe obszary, takie jak energia czy do pewnego stopnia opieka zdrowotna. To był dobry kierunek, ponieważ wzmocniło to Unię Europejską, a nam zależy na tym, żeby silna Polska była w silnej Unii - zaznacza Dariusz Rosati.
Traktat z Lizbony wszedł w życie pod koniec 2009 roku. Rozszerzył on pełne uprawnienia ustawodawcze Parlamentu Europejskiego na ponad 40 nowych dziedzin, takich jak rolnictwo, bezpieczeństwo energetyczne, imigracja, sprawiedliwość i fundusze unijne, a ponadto zrównał jego pozycję z Radą reprezentującą rządy państw członkowskich.
- Po 22 latach to jest inna Unia niż ta, do której wchodziliśmy. Moim zdaniem jest sprawniejsza. Przede wszystkim jest w stanie stawiać czoło wyzwaniom, których 20 lat temu nie było: wyzwania klimatyczne, agresywna Rosja, kryzys migracyjny, zorganizowana przestępczość czy cyberprzestępczość. To zjawiska, wobec których Unia powinna znaleźć narzędzia reagowania - ocenia były minister spraw zagranicznych. - Unia ciągle jest za mało sprawna. Chciałbym, żeby była organizmem, który działa szybciej, sprawniej i efektywniej, ale do tego potrzeba zgody wszystkich państw
.W Strategii polskiej polityki zagranicznej na lata 2026-2030 znalazły się zapowiedzi, że Polska jako aktywne państwo członkowskie będzie uczestniczyć w procesie reformowania i rozszerzania Unii Europejskiej.
- Polska jest w tej chwili bardziej widoczna w Brukseli i bardziej zaangażowana w proces przygotowania legislacji. W poprzednich latach rzadko można było spotkać polskich dyplomatów kursujących po korytarzach Komisji Europejskiej, pilnujących, jakie akty prawne powstają i czy akurat polski interes jest w nich uwzględniony - podkreśla Dariusz Rosati. - Jak na kraj naszej wielkości, mający określone instrumenty polityki, jesteśmy szanowani i doceniani przez naszych partnerów.
Jeśli zauważyłeś/aś błąd w artykule, prosimy o kontakt. Twoja pomoc jest dla nas bardzo cenna i pozwala nam utrzymywać wysoką jakość treści.
Jesteśmy otwarci na Twoje pomysły! Chcesz podzielić się ważną informacją, napisać o ciekawym wydarzeniu, które miało miejsce w Twojej okolicy, czy po prostu wyrazić swoją opinię na jakiś temat? Zapraszamy Cię do tworzenia treści razem z nami. Wyślij swój tekst, zdjęcia lub wideo poprzez formularz, a my opublikujemy je na naszej stronie. Pokaż, co jest ważne dla Ciebie i Twojej społeczności!
Pamiętaj, że każdy głos ma znaczenie.









![Tczew - Tragedia na "91". Dwie osoby nie żyją [AKTUALIZACJA]](_ramfs/foto-webp/81be33-640360.webp)

![Tczew - Wjechali samochodem na zamarznięte jezioro. Lód się załamał. Byli pijani [AKTUALIZACJA]](_ramfs/foto-webp/a231aa-640360.webp)



















Komentarze (9)
dodaj komentarz
JA _gość
07.05.2026, 07:32
porażka
przez unie wpadniemy w długi jak Grecja i teraz Włochy lub Hiszpania
uiokppkm_gość
07.05.2026, 08:16
Dla mnie to wszystko stoi w miejscu. Co z tego że zarobie 100% więcej jak wszystko 100% droższe
Klemens _gość
07.05.2026, 10:49
To prawda. Przeciętny kowalski nie odczuwa tego "bogactwa". Koszty życia są coraz wyższe. Odnoszę wręcz odwrotne wrażenie - im więcej (teoretycznie) zarobię, tym mniej mogę odłożyć. Różnica płac wyrównuje inflację i podwyżki. To kreatywna księgowość. Tylko czekać, jak władze tczewskie nam dowalą podwyżki.
GOSC_gość
07.05.2026, 09:27
POLSKA ROSNIE JAK GRUSZKI NA WIERZBIE
HAHA PROPAGANDA JAK ZA KOMUNY ALBO I LEPIEJ
Bezsrejtu_gość_gość_gość_gość__gość
07.05.2026, 13:40
Co za brednie!!!
Magia cyferek... Tymczasem rekruterzy dostają po kilka tysięcy cv, a ci co mają pracę to robią coraz więcej za coraz mniej!
Mati_gość_gość
07.05.2026, 17:42
Konieczność wykonania RTG w ramach kontraktu z NFZ = wyprawa do Gdańska. O zmianach zostali ostatnio poinformowani pacjenci jednej z przychodni na Suchostrzygach. "Starsza osoba z obolałą nogą ma jechać na Wałową? To jakiś nonsens" - alarmuje nasz czytelnik. Problem ma też dotyczyć przychodni działającej przy ulicy Niepodległości.
Stebus_gość
07.05.2026, 20:59
Unia
Naprawdę widać i czujemy to że jest z roku na rok lepiej ,wiadomo że pisiory i inni lenie zawsze będą narzekać
Wiki_gość
08.05.2026, 09:24
Radny Smoliński nie odpuszcza boberkowi
tnij.tcz.pl/?u=9497c3
,_gość_gość
09.05.2026, 13:43
...
Gra dla plebsu. To jeden sort.