Kultura dostępna. CAŁE SZCZĘŚCIE

(fot. mat. prasowe)

odbyło się
18
07.2019
Czwartek
Tczew - Kultura dostępna. CAŁE SZCZĘŚCIE
W każdy czwartek w kinie Helios polskie filmy za jedyne 10 zł. Kultura naprawdę jest dostępna! Zapraszamy na godzinę 13:00 i 18:00 na film: CAŁE SZCZĘŚCIE.

Co począć z filmami takimi jak "Całe szczęście"? Widzowie swoje, krytycy swoje. Recenzenci kręcą nosem, wytykają rozmaite wady, ale to w końcu i tak widownia decyduje o sukcesie lub porażce. To ona wystawia ostateczne noty decydując, czy tytuł wyprodukowany jako przebój, będzie wart zachodu. W przypadku "Całego szczęścia" oddała głos "na tak".
Nowy film Tomasza Koneckiego, reżysera który niegdyś w duecie z Andrzejem Saramonowiczem rewolucjonizował polską komedię romantyczną hitami takimi jak "Ciało" czy "Testosteron", wydaje się konwencjonalny i bezpieczny. Oto schemat sprawdzający się zawsze. Ona i on, prawie wszystko ich dzieli, w efekcie całkiem sporo łączy. To właśnie miłość? Nawet obsada jest typowa i przewidywalna. I na nic zdają się pretensje niektórych widzów na to, że w polskich komediach romantycznych zawsze grają ci sami aktorzy. W "Całym szczęściu" zagrali również. Roma Gąsiorowska jest w filmie kimś w rodzaju Ewy Chodakowskiej - gwiazdą fitnessu, trenerką wszystkich Polek, zarabiającą na tym krocie, z kolei Piotr Adamczyk, również w swoim stylu gra trochę romantyka, trochę fajtłapę. Jest młoadym wdowcem, członkiem orkiestry filharmonicznej. Poza tym w obsadzie m.in. Joanna Liszowska, Tomasz Sapryk, Marieta Żukowska, Jacek Borusiński, piosenkarka Margaret. Znani, lubiani, reklamowo atrakcyjni. W tle pojawiają się zaś rozmaite wypełniacze tła w rodzaju zagranicznych podróży Marty, efektownie fotografowanych polskich lasów i jezior, a w warstwie narracyjnej prace Roberta nad zniszczonym kutrem i jego rozmowy z synem.
I właśnie ów rezolutny synek Filip, zagrany przez elokwentnego dzieciaka, Maksymiliana Balcerowskiego, nieoczekiwanie staje się największą aktorską rewelacją "Całego szczęścia" i najciekawszym pomysłem twórców. Zadaje ojcu niewygodne pytania, szuka odpowiedzi, ujmuje błyskotliwością skojarzeń na które stać chyba tylko jego rówieśników. Filip wybija się z konwencji, w której tkwi po uszy sam film. Kto jednak lubi atrakcyjne plenery, atrakcyjnych aktorów, i historię, która zamknie się dokładnie tak, jak oczekujemy - czyli nie przyniesie rozczarowania, powinien być zadowolony. "Całe szczęście" to na szczęście tylko kino rozrywkowe. I nikt nie udaje, że jest czymś innym.


Łukasz Maciejewski

Drukuj
Prześlij dalej