Wysiedleńcy spotkali się po 70-ciu latach (fot. tcz.pl)
Tczew - Razem przeszli przez koszmar - spotkali się po 70-ciu latach

Razem przeszli przez koszmar - spotkali się po 70-ciu latach

Przed 70-ciu laty wyrzucono ich z mieszkań i przetransportowano do obozu przejściowego w Gniewie. Stamtąd wielu zostało wywiezionych na przymusowe "roboty" do Rzeszy. Część już nie wróciła. Jeszcze inni trafili do Lasu Szpęgawskiego. Też już ich nie ma. Ci, którzy przeżyli internowanie i gehennę obozu przejściowego w Gniewie, spotkali się po latach w Centrum Wystawienniczo-Regionalnym Dolnej Wisły w Tczewie.

1 listopada 1939 r. był dla wielu tczewian dniem, który zapamiętali do końca życia - niemiecki okupant zarządził wtedy masowe wysiedlania. Do drzwi Polaków od wczesnych godzin porannych pukały 4-osobowe zespoły - dwóch mundurowych i dwóch cywilnych wysłanników SS. W ciągu 10 minut trzeba było opuścić swoje mieszkanie. Całą kolumnę wysiedlonych tczewskich rodzin poprowadzono do fabryki Arkona - dzisiejszego Centrum Wystawienniczo-Regionalnego Dolnej Wisły, gdzie na dziedzińcu kłębiły się już tłumy tczewian. Stamtąd ciężarówki masowo wywoziły ludność na zamek w Gniewie, gdzie hitlerowcy naprędce urządzili obóz przejściowy. Po 70 latach, ci którzy przeżyli ten koszmar, spotkali tam, gdzie wszystko się zaczęło - w dawnej Arkonie, by wspominać:

- Pamiętam koszmarne warunki panujące w Gniewie - głód, ziąb, choroby. I te apele - ludzi selekcjonowano. Część jechała "na roboty", widzieliśmy też jak wywożono mężczyzn do Szpęgawska. Przed jedną z takich wywózek jedna z kobiet wywołanemu mężczyźnie chciała dać koszulę na drogę. Zatrzymał ją Niemiec, który krzyknął - tam już mu nie będzie potrzebna. - mówiła jedna z uczestniczek spotkania. Inna zaś dodała - Ludzie opowiadali, że jak już kogoś zabiorą, to już nigdy go więcej nie zobaczymy.

Koszmarem był nie tylko sam obóz, ale i tczewska droga do Arkony:

- Już po wkroczeniu wojsk niemieckich do Tczewa na niektórych kamienicach zamieszkałych przez ludność niemiecką oraz volksdeutschów pojawiały się olbrzymie flagi ze swastykami. I kiedy naszą kolumnę prowadzono ulicą Gdańską, a później ówczesną Skarszewską niektórzy z tych ludzi szydzili z nas, nawet opluwali - mówił Zygmunt Pobłocki.
Spotkanie "po latach" zorganizowało Stowarzyszenie Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę przy współpracy z Centrum Wystawienniczo-Regionalnym Dolnej Wisły w Tczewie:

- Ten okres historii naszego miasta nie jest jeszcze dobrze opisany. Istnieją dość dokładne opracowania dotyczące obozu przejściowego na terenie dzisiejszych koszar, jednak potrzebujemy wspomnień osób, które zostały przymusowo wysiedlone do obozu przejściowego w Gniewie. Cały czas pojawiają się nowe fakty dotyczące wydarzeń z okresu II wojny światowej. Ostatnio ustalano historię rozstrzelania kilkunastu księży na terenie tzw. prochowni (teren na dzisiejszym poligonie wojskowym - przyp. red.) - mówi Józef Ziółkowski z CWRDW.

Przez obóz przejściowy w Gniewie mogło przewinąć się nawet 2 tysiące osób.
Prowadzący spotkanie Zenon Weiss ze Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę oraz Ludwik Kiedrowski, wspólnie podkreślali, że trzeba pamiętać atmosferę tamtych lat, by szczególnie młodym uświadomić bezsens i okrucieństwo wojny.
Drukuj
Prześlij dalej